środa, 29 lutego 2012

pakowania

po podróżniczym śnie zimowym nadszedł czas na przebudzenie. zatem pakowanie czas zacząć. myślę sobie - tak! zrobię to! wejdę w końcu do kanciapy, w której jest -WSZYSTKO- i poszperam trochę, może znajdę coś co mi się przyda na wyjazd. Wchodzę... na wierzchu walizka, która ostatni raz była ze mną i Rainbowem na Bałkanach chyba we wrześniu. Patrzę na nią, "może coś w niej zostawiłam przydatnego", otwieram... a na samym wierzchu... mój paszport O_O "o ku... to mi się może przydać!!"
dobrze, że jeszcze nie zaczęłam go szukać, bo w życiu bym go nie znalazła ;)

Macedonia i Kosowo. 4 dziewczyny - filolog, psycholog, architekt, lekarz - przetrwamy :P wczoraj było spotkanie Trzech, Czwarta jeszcze we Wrocławiu. Oh dawno nie było takiego spotkania :) śmichy, chichy, winko i przeterminowane czekoladki jeszcze z Barcelony (Ola - ej sprawdźcie datę ważności, byłyśmy tam rok (!) temu).

Ogólnie jesteśmy bardzo zorganizowane, zgrane, dograne, prawie że spakowane, rozsądne, mające orientację w terenie, dorosłe i generalnie zajebiste, więc wszystko będzie dobrze :D

Irena - Bachu, oddaję ci twoją "Amelię" - patrzę na pudełko z filmem i nawet nie pamiętam, że takie miałam, ale ok. odruchowo otwieram pudełko, a w środku...
Bacha - Irena, ale tu jest płyta "War" U2
Irena - o kurde!!!! tyle jej szukałam!!!!
Bacha - :D więc gdzie jest Amelia?
Irena - no właściwie, powiem ci... i tak była zepsuta, od połowy nie działała, więc heh... chociaż masz pudełko ;)

3 dni do wyjazdu...

poniedziałek, 27 lutego 2012

"Włóczykij"

dwa Włóczykije wybrały się dziś na Festiwal Podróżniczy do Gryfina (http://wloczykij.com/), na prezentację o Gruzji. Cóż, prezentacja niewiele zaprezentowała i o samej Gruzji dowiedzieliśmy się mało. Za to inna ekipa, która zdobyła Atlas Wysoki w Maroko poruszyła nasze zmysły.
następnie Włóczykije podjechały jeszcze do Szczecina, aby kupić Włóczykijce włóczykijowe spodnie, których nie było. Cóż najwidoczniej zmarznę na najbliższej wyprawie, ale za to rozmowy i totalny brak koncentracji przeziębionego Włóczykija przy wyjeździe ze Szczecina - bezcenne :)

No właśnie... równie dobrze moglibyśmy nie jechać, ale jednocześnie jaka cenna jest każda wspólna chwila. czy spędzona w domu, czy poświęcona na włóczykijowanie bez sensu :)

już niedługo i o ile bozia da internet będę nadawać z Macedonii, a potem z Kosowa, a następnie znów z Macedonii... wielkie przygotowania trwają. zaczynam czuć małą adrenalinkę, ale nie z powodu wyjazdu, tylko przez te wszystkie rzeczy, które muszę zrobić przed wyjazdem... no i może brakiem porządnych spodni na -10 w Kosowie. łihihihi :P
4 dni do wyjazdu... oh my!

niedziela, 26 lutego 2012

a new chapter

postanowiłam otworzyć nowy rozdział, który wprawdzie zaczął się już jakiś czas temu, jednak teraz chcę go umieścić na nowych kartach. jakiś impuls? wydarzenie? tak. być może. wydarzenia i decyzje, które miały swój początek ponad rok temu (wieczność?) i pół roku temu (już) i 4 miesiące temu (już? dopiero?) i w tej chwili, kiedy wpisuję ten post.
coś się kończy, coś się zaczyna.
coś się skończyło, coś zaczęło i trwa...

A ile?
Tyle przede mną co za mną, a może więcej, może mniej.
A ile?
życia wyzwań zmartwień radości podróży fotografii przygód miłości

na dobry kolejny początek - piosenka, która śpiewa, tłumaczy i odpowiada "wiele"...