Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 listopada 2013

statyczność i mobilność

wprowadziliśmy się w niedzielę. do 01:00 w nocy K. układał podłogę, ja skrobałam zaschnięte kleksy tynku, skręcaliśmy łóżko, zamiataliśmy, przewieźliśmy tonę gratów, włączyliśmy lodówkę. zasnęliśmy wykończeni, aby obudzić się o 5:55, bo o 6:41 miałam pociąg do Wrocławia. uciekł. wsiadłam w następny o 6:47.

znów to uczucie. coś się zaczęło, a ja pakuję walizkę i wyjeżdżam. planowałam wyjazd do Wrocka od dawna, ale akurat wypadł na moment naszego zamieszkania. smutno mi, że nie mogę uczestniczyć w dalszym kładzeniu podłogi, kafelek w kuchni i skręcania mebli. z drugiej strony, jak to mój Tato mówił "znów dupa cię swędzi". swędziała mnie już od tak długiego siedzenia na miejscu ;)

jechałam 7h pociągiem. 3h do Zielonej i 4h od Zielonej na plastikowych czerwonych siedzeniach rozgrzanych do takiej samej czerwoności jak ich barwa. we Wrocławiu ucieszyłam się, że mogę w końcu wstać. jedyny plus to przeczytanie całej 200-stronicowej książki. od deski do deski. to pierwsza książka, którą przeczytałam do końca od... bardzo dawna. są plusy siedzenia na dupie przez 7h.

jestem drugi dzień. myśli odrywam od Dębna. wkręciłam się w moje sprawy tutaj, czyli doktorat. i cały czas biegam. męczy mnie duże miasto, męczą mnie przystanki i tramwaje, czas. ciągle mnie goni czas. miałam siedzieć w bibliotece, a tymczasem gonię, aby zdążyć ze wszystkim. cieszą mnie spotkania.

jadę tramwajem i wspominam studenckie, beztroskie życie we Wrocławiu. kurna, to przecież było tak niedawno, a jakoś już nie widzę takiej iskry w tym mieście. starość, ale radość, bo jakoś żalu nie mam. tylko wzdycham z sentymentem i cieszę się, że jestem już teraz w innym czasie, realiach, życiu. fajnie było, ale teraz też jest mi dobrze, choć życie kładzie teraz więcej kłód pod nogi i częściej i takie większe. mam tylko nadzieję, że nie zabraknie mi sił, aby stawiać kroki wysoko, ponad tym wszystkim.



środa, 25 września 2013

wspomnienia z wakacji

od jakiegoś czasu wybieram zdjęcia z naszych wakacji. i w końcu stwierdzam, że właściwie to jedno opisuje całe nasze wakacje w Macedonii:

(my w Mariovie, czyli na przepięknym i urzekającym macedońskim... zadupiu ^^)

w lipcu przejechaliśmy autem 5000km. bez ważnego przeglądu technicznego (dowiedzieliśmy się o tym fakcie na chorwackiej granicy ^^) odwiedziliśmy Chorwację, Serbię, Kosowo i Macedonię (love Balkans). Odwiedziliśmy znajomych, zobaczyliśmy mnóstwo pięknych i nowych rzeczy, zajadaliśmy się bałkańskimi specjałami, grzaliśmy się w słońcu i mokliśmy na deszczu. i choć tyle się działo i tyle przewijało się po drodze osób to jednak to były nasze wakacje we dwoje :) wspaniałe, niezapomniane, kochane.