jak jeden dzień.
to będą długie urodziny, odbyły się już 2 imprezy i jeszcze będą 2 ;)
ranek:
będziesz tak spała, czy chcesz dostać prezent?
- PREZENT! :D
niespodziewany, cudowny, motywujący
potem dzień jak co dzień.
ale chciałam zabrać dzieciaczki na urodzinowego McDonalda. szał pał! balony, książeczka z delfinem, który ma taaakie wielkie zęby ;) Michał chowający się za przypadkowym Panem w kolejce, Agatka cała w porzeczkach i Tata wariata.
a wieczorem przylecieli D. i O. i tak skromnie: Krupnik, sljivovica, żołądkowa, zajebisty ser z Nicei, ogórki z chili, kiełbaska i paluszki ;)
i dzisiaj dość ciężko.
teraz już przyjechała rodzinka, jutro cmentarz, obiad i tort dla rodziny.
pojutrze główna impreza :P do rana z tortem Zosi. zapraszam :)
ha!
przypomniały mi się 25-te urodziny, jak zjedliśmy special braunies z Henią i Marylką i tekst K... eeee (telefon do K., bo zdążyłam zapomnieć)
jak K. jedząc kolejny kawałek tortu stwierdził, że jeszcze nie był na takiej imprezie, na której by poszło tyle tortu. :D wtedy to było takie śmieszne ;)