piątek, 27 kwietnia 2012

wild honey

wild by night
honey by day

ours days & nights

wtorek, 24 kwietnia 2012

1/2

uwielbiam mówić z Tobą, chodzić, śmiać się, płakać, gotować, jechać, podróżować, jeść, pić, kopać w ogródku, oglądać filmy. być.
uwielbiam te minione, wspólne pół roku :)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

niedziela

"już wstaję Kochanie..."
obsługa mojego aparatu jakże jest skomplikowana, ale jakże ciekawe są tego efekty :)
bo cóż może być lepszego na ciężki dzień i zapracowaną noc niż leniwy niedzielny poranek...
bożesztymój - niedzielny ;)

sRainbow i PKP

wizyta u Lidki :D pyszna kolacja Piotrka - jej męża, winko i inne uciechy no i położyłyśmy się o 1:00 w nocy. 3:30 pobudka. 4:15 pociąg do Łodzi. 8:30 Łódź Chojny, 4 dziewczyny (na kacu, niewyspane) - gdzie teraz? liziemy na tramwaj, jedziemy oczywiście za daleko, wracamy, liziemy i liziemy... 10:00 punktualnie wchodzimy na spotkanie... pilotów Rainbow Tours :P

spotkanie 10:00-16:00 (sic!)
obiadek ze wszystkimi :)
szalona jazda z Marcelem po Łodzi w ciężarowym seicento :P

no i Maniek :)
roześmiana mi otwiera. winko, śmiechy chichy, pogaduchy o życiu, śmierci, miłości, smutkach i radościach, o pracy, przyjaciołach, rodzinie i dzieciach - nie naszych acz ważnych. jedno winko i lulu, a rano jajeczniczka ze szczypiorkiem i kawka i na luzie na pkp...

no i jeb!
kupuję bilet Łódź-Kostrzyn, z przesiadką w Krzyżu. Sprawdzamy na tablicy odjazdów - Krzyż III peron. Idziemy, jeszcze 15 min... 10min... 5min... sprawdzamy na odjazdach na peronie - III peron. co chwile uruchamiają się megafony, które są zupełnie niezrozumiałe. słyszę "ding-dong pociąg ******************** przez Ostrów Wielkopolski *************"
- Maniek, to chyba mój, może zapowiadają. - czekamy.
podchodzi Pan
- przepraszam, Pani też do Poznania?
- tak.
- a gdzie pociąg?
- hmmm dobre pytanie. kurde, tam jedzie jakiś tlk, będą jaja jak to mój...
zostaję z bagażami, Monika leci na informacje. wraca.
- odjechał z peronu II !!!!
kurrryyyywa -_-'
nawet nie chce mi się opisywać zawiłości tej soboty związanych z kłótnią z Panią w Łodzi, z zamianą biletów, ze zwrotem kosztów, czekaniem w Poznaniu. powiem jedno - wyjechałam z Łodzi o 10:30, byłam w domu o 22:30 -_-'
jedyna pozytywna część tej historii: od Poznania jechaliśmy razem z K., który też po wielu przygodach wydostał się z Wrocławia ;)

środa, 18 kwietnia 2012

[*]

Nawet nie przeczuwamy
z iloma drogimi nam ludźmi
już nigdy się nie spotkamy

/Izet Sarajlić/

kilka dni temu Leszek zyskał kolejnego przyjaciela obok siebie. teraz zapewne grają w czarną mańkę i popijają whiskacza (jak za starych dobrych, a tak niedawnych czasów).

ostatni raz przyszywanego wujka Ludwika widziałam na pogrzebie Taty.
- Co słychać wujek?
- a beznadziejnie, mi też niewiele jeszcze tego życia zostało.

Mam wrażenie, że "zaczęło się". ten czas który ktoś musi zacząć i niekoniecznie ktoś przerwać. odchodzą 50-latki. ile my będziemy mieć lat kiedy odejdziemy z tego świata? jeżeli tyle, to półmetek już za nami...

sobota, 14 kwietnia 2012

zagonetka

ko sam ja? :)
(moja mama i tata hoće ubiti tetu Basiu da javno obljavljuje moju sliku a oni nista o tome ne znaju ;)

wtorek, 10 kwietnia 2012

Wielkanoc

Momenty:

Malowanie jajek woskiem, słuchanie Dżemu i wspominanie Leszka w mojej głowie... http://www.barbaraoliwa.pl/galeria-bliscy.html -> tu ręka Mistrza, niżej moje tegoroczne dzieła,

Rozmowy z Ańkiem i przejażdżka na kadzidełko.

Bejbeczkowy wieczór u Soj.

I jeden jedyny dzień świąteczny prawie w całości. Czyli śniadanko na Waryńskiego, rodzinne bunkry z Tatą Krzyśkiem, Dzieciaczkami, Wujkiem Dibem, Wujkiem Tomkiem, Ciocią Ireną i Wujkiem Mazurem. Było ŁAAAA, HOPSA HOPSA i tunel śmierci ;). a potem żelazny most z mleczkiem w tubce, puszczaniem mysiów-patysiów na Myśli i chmurami na wodzie :]



środa, 4 kwietnia 2012

Owling in Italy :)

przygody Owla w dalekim kraju zwanym Italią ;)

o bosze bosze! pałac dożów od wewnątrz *_*
Owl meet Charlie ;)
a w tajemniczych zakamarkach Wenecji Owl czasem spotykał inne Owle ;)






Owl za burtą w wodach Wenecji... przysięgam, to był wypadek!! niefortunny bardzo.
... uratowany przez dzielną Włoszkę i Pana Gondoliera :) "ehehe, hi! there is an owl in the water!" ^^
mokry i wyciśnięty Owl

Owl sobie pomyślał "fuck you, lecę do Padwy!"
taaaak, Padwa... piękna :)
i jest tam plac św. krocza ;) (ze specjalną dedykacją dla Bedi :)
i dobra kawa, o którą trzeba zacięcie walczyć ;)
no i... is this love??
love love love :)
a na koniec zagadka "find Owl in Treviso" :)










poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Wenecja i inne przypadki

teraz, póki emocje jeszcze żywe, wspomnienia świeże i smak bananowo-czekoladowych naleśników jeszcze w ustach. teraz, zanim codzienność znów wprawi w ruch ziemię. teraz muszę to napisać, bo poczułam coś 'dziwnego'. mianowicie nie czuję różnicy wyjazd/powrót. We Włoszech było cudownie, ale nie "płakałam" kiedy wsiedliśmy w samolot powrotny, a zwykle gdy kończy się podróż jest mi smutno. teraz jest inaczej. teraz rozpoczęłam podróż z Nim i zakończyłam razem z Nim i dalej wszystko trwa z Nim, nawet jak w tej chwili nie ma Go obok to wiem, że j e s t. nie wiem jak nazwać to uczucie, może to jest właśnie kwintesencja powiedzenia "nieważne gdzie, ważne z kim"... :]

zatem - tak, polecieliśmy do Wenecji :) a właściwie do Treviso, stamtąd do Mogliano Veneto, gdzie przehostowała nas sympatyczna para Emma & Argo. Jeden dzień w Wenecji, 2 dni w Padwie, ostatnie chwile przed odlotem w Treviso.
Wenecja zupełnie inna niż ją znałam. kameralna, cicha, spokojna, nienachalna, Nasza (poza placem św. Marka).
Padwa to studenckie miasteczko, choć też eleganckie, tak - ludzie bardzo eleganccy. bazar pełen truskawek, pomarańczy, karczochów, pomidorów, przypraw i risotto. piękna, mniej turystyczna, pachnąca, magiczna.
Treviso takie małomiasteczkowe. niedziela palmowa, jarmark, ludzie śpieszący do kościoła i na lody.

Czy to przypadek, że K. ze wszystkich promocji wybrał akurat lot do Wenecji, w której przecież już byłam wcześniej 3 razy?
Czy to przypadek, że patrzę na mapę i widzę nieopodal Padwę i coś mnie tam ciągnie? Uniwersytet w Padwie, Kopernik, Galileusz - pierwsze skojarzenia. K. zauważa przepiękną Katedrę... jedziemy do Padwy, w której okazuje się, że przecież Antoni! Antoni Padewski, Katedra św. Antoniego, jego grób. Intencja, w której modliłam się dawno temu teraz dzieje się przy samym Antonim. Może to On nas wzywał?
Czy to przypadek, że Emma nam opowiada o filmie "Turysta" (jak Johny Deep jedzie pociągiem do Wenecji i mija przed samą Wenecją góry... "wtf? gdzie niby te góry?") a potem, po powrocie, w ostatniej chwili decyduję się iść z K. do Biedry i znajdujemy tam ten film?

Psipadek? być może... cały Świat składa się z takich małych przypadków :]
volim :*