Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bałkany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bałkany. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 września 2013

pieprzeni alkoholicy

czyli my piloci ;)
wpadamy do knajpy, śmiejemy się w głos, jedziemy turystów, po czym M. mówi:
M. - ej tu obok nas siedzą nasi turyści... Dzień dobry ^^

dawno się tak nie uśmiałam i dawno nie wypiłam tyle rakiji i crnog vina w takim doborowym towarzystwie. i dawno tak nie cierpiałam jak dzisiaj... hvala Bogu miałam polskojęzycznego przewodnika po Albanii i Panią z rennie "już w porządku mój żołądku" -_-'

środa, 25 września 2013

wspomnienia z wakacji

od jakiegoś czasu wybieram zdjęcia z naszych wakacji. i w końcu stwierdzam, że właściwie to jedno opisuje całe nasze wakacje w Macedonii:

(my w Mariovie, czyli na przepięknym i urzekającym macedońskim... zadupiu ^^)

w lipcu przejechaliśmy autem 5000km. bez ważnego przeglądu technicznego (dowiedzieliśmy się o tym fakcie na chorwackiej granicy ^^) odwiedziliśmy Chorwację, Serbię, Kosowo i Macedonię (love Balkans). Odwiedziliśmy znajomych, zobaczyliśmy mnóstwo pięknych i nowych rzeczy, zajadaliśmy się bałkańskimi specjałami, grzaliśmy się w słońcu i mokliśmy na deszczu. i choć tyle się działo i tyle przewijało się po drodze osób to jednak to były nasze wakacje we dwoje :) wspaniałe, niezapomniane, kochane.

piątek, 31 maja 2013

xD



nie mogłam się powstrzymać... przebiegły jak łasica, zupełnie niezauważalny, czarny szpieg z krainy deszczowców na... białych mostarskich kamieniach xD
uwielbiam! zdjęcie i Szpiega :*

piątek, 10 maja 2013

Bałkańskie gody

Prosimy o szczegółową ocenę pracy pilota:



do tego był jeszcze jeden komentarz, że pilotka potraktowała pracę jak urlop.
moja szefowa czytając pozostałe ankiety stwierdziła, że całkiem nieźle wykorzystałam ten "urlop" ^^

dla spokoju sumienia sprawdziłam jednak, czy Ci Państwo przypadkiem nie mieli pokoju obok mnie i K. ... nie mieli :) so I don't know!

Wróciłam razem z K. ... jeszcze bardziej zakochana ^^



czwartek, 25 kwietnia 2013

sezon 2013

Balkan calling, w sobotę pierwsza grupa. sezon się już zaczął a ja znów mam wrażenie, że przez zimę nie zrobiłam nic... po każdym sezonie obiecuję sobie, że będę robić mini przewodniki po Bałkanach, czyli spisywać wszystko, co nowe, co warte zapamiętania. zeszyt przeznaczony specjalnie do tego celu kupiłam chyba 2 lata temu. Ma zapisane 2 kartki ;) niby wszystko mam w głowie, ale jak się robi którąś wycieczkę pod rząd, to w połowie sezonu można wszystko pomieszać. cóż, znów zdaję się na łaskawość losu i dobrych ludzi w autokarze ^^
nawet aż tak bardzo się nie stresuje. wcześniej martwiłam się, że znów wyjeżdżam, K. zostaje, będę tęsknić itd. itp. teraz K. jedzie ze mną i nawet on już jest spakowany, a ja jestem w ciemnej dupie i jakoś wierzę, że będzie ok :)

a zatem jebem ti sezon 2013 uważam za otwarty ^^
już niedługo relacje z Bośni, Chorwacji, Czarnogóry, Albanii i Serbii.
pytanie, czy wrócimy z K. razem czy osobno? ;)

czwartek, 24 stycznia 2013

majóweczka

ruszajcie na przygodę z Bachą ;)


środa, 14 listopada 2012

Nowe Bałkany

nie tak dawno myślałam o rozpoczęciu studiów podyplomowych dla tłumaczy z języka serbskiego. po wielu przemyśleniach jednak nie w tym roku. natrafiłam jednak na apel koleżanki, że potrzebują tłumaczy... no i zaczęłam :) mój pierwszy przetłumaczony i opublikowany artykuł w tygodniku "Nowe Bałkany" :
http://www.nowebalkany.pl/dzial/kultura "Nasz rozrachunek z Meštroviciem"
i redakcja :D
http://www.nowebalkany.pl/redakcja druga od końca ;)

z tłumaczeniem jest tak, że jak brakuje słów to rwiesz sobie włosy z głowy, ale jak już znajdziesz odpowiednie słowo to skaczesz pod sufit z radości. nie obyło się bez pomocnej dłoni Serba, ale gdyby nie on to jedno zdanie nie miałoby żadnego sensu ;)
moja satysfakcja +10 :D

niedziela, 9 września 2012

O_O

grupa ciężka do ogarnięcia
pijany koleś w rowie
zgubienie przez niego dokumentów
akcja poszukiwawcza
odnalezione w jego torbie -_-'
pani Dama dalej w akcji "w moim pokoju coś buczy, co to jest?"

i wchodzę w końcu do pokoju, rzucam się na łóżko, już odlatuję, kiedy dociera do mnie szum morza. otwieram balkon, a tam: O_O


pierwszy taki pokój w tym sezonie...
pobiegłam na plażę i pierwsze moczenie stóp po 11 dniach jeżdżenia po wybrzeżu:




krwawy czwartek

czwartek skończył się dla mnie pogotowiem w Neum, w Bośni. zmęczenie, zatrucie, mdlenie na lotnisku i rzyganie przy turystach -_-'

- przepraszam co Pani jadła?
- czekoladkę bananową
- ... (w tle) Kochanie, nie możemy jeść czekoladek bananowych!!! ....

tak naprawdę później czynnikiem mojego zatrucia okazała się kanapka z lunch paketu... nic nie tknę już w Neum, nie mogę patrzeć na bananowe czekoladki i banany też. jak widzę szynkę odwracam się.

Zdychałam cały dzień, mdlejącą zapakowali mnie od razu w busa na pogotowie. Wylądowałam pod kroplówką. Pani doktór kazała mi odpoczywać... tia...
dobrze, że kroplówa mnie tak podniosła na nogi, że jeszcze tego dnia spotkałam się z częścią mojej grupy, wykąpałam się i krótkie sprawozdanie na skypie. Następnego dnia tylko "Pańśtwo idą tam za przewodnikiem", a ja cierpiałam w autokarze. Dopiero wczoraj lepiej, a dzisiaj po 3 dniach o chlebie i wodzie...
właśnie wciągnęłam wielką sałatkę z krewetkami ^^ i siedzę właśnie w Splicie w barze Figa (moje nowe genialne odkrycie). Odpoczywam i dochodzę do siebie na lżejszym programie "zapach wina i lawendy"



dżizas, jestem w połowie wyjazdu! 3majcie kciuki, żebym przeżyła.

poniedziałek, 3 września 2012

co trzyma przy życiu...

dziś znów dzień masakra. wczesny wyjazd. konflikt w grupie. 40 stopni w powietrzu. opóźnienie. moje zatrucie i mdlenie. i do tego pożary i blokada kolejki do hotelu... dżizas!

mimo wszystko grupa uśmiechnięta :) tyle dobrego :)

poratowałam się rakiją, zasnęłam na godzinę, obudziłam się i nie mogę spać. i myślę o Bałkanach, które kocham... a jeszcze cudownie jest kochać na Bałkanach, więc trochę wspomnień (które już dawno chciałam wrzucić):

Zagreb, bazar

Sarajewo, miejsce zamachu na Franza Ferdinada

Drven Grad, wioska Kusturicy

Belgrad, kafana "?"

sobota, 1 września 2012

30.08.2011-30.08.2012

minął rok odkąd nie ma Leszka. nic pod tym względem się nie zmieniło. nadal strasznie boli. jakby wszystko wydarzyło się wczoraj...
przed wyjazdem i przed samą rocznicą poszliśmy na cmentarz. zabrzmiało wish you were here. to jedyna piosenka, której nie było na pogrzebie. odtwarzacz ją przeskoczył. było mi przykro z tego powodu, ponieważ Tato ją uwielbiał i pamiętam jak mi opowiadał, że została napisana po odejściu z zespołu gitarzysty Syda Barretta. po pogrzebie Irena stwierdziła, że dobrze, że piosenka nie poleciała bo rozpieprzyła by nas jeszcze bardziej. może Leszek tego nie chciał... może wolał posłuchać jej za rok.
natomiast ja ok 13:00 30.08.2012 byłam już w Chorwacji gdzieś pomiędzy Splitem a Vodicami i gdzieś pomiędzy 9 a 10 wkurwem na cały srainbołowski świat i próbowałam się ratować myśleniam o Chorwacji z Leszkiem i Henią, ale wtedy chciało mi się ryczeć, więc starałam się zachować uśmiech na twarzy, aby ludzie nie widzieli i chyba pierwszy raz w swojej karierze pilota wycieczek dostałam aż takiego słowotoku. gadać gadać gadać!!! a pomiędzy gadaniem pomagał mi swoją energią kierowca Pero i dziękowałam Bogu, że akurat z nim jadę...

Tato, how I wish You were here...



poniedziałek, 30 lipca 2012

Balkans

- czuję, że się związałem z tym regionem i w pewnym sensie trochę będę tęsknił...
- Bałkany uzależniają, to fakt.

2 tygodnie wspólnego domu na 4 kółkach, w ponad 10 miejscach docelowych, na drogach prostych, krętych, górskich i nadmorskich, 3 noce w namiocie - 2 podczas burzy, 1 na plaży, w zgodzie i niezgodzie, w słońcu i niepogodzie - przetrwaliśmy i wróciliśmy. do domu czy z domu?