Jestem już zmęczona. podróżami, ludźmi, napiętym planem dnia, niewyspaniem i samotnością.
Trochę oddechu nabrałam w Stambule. Wolny czas od 7:00 do 17:00. Niewiele, ale zawsze. Wzięłam hotel, wykąpałam się, przespałam godzinkę i ruszyłam na Grand i Spice Bazar, cel dawno obrany, a wcześniej niemożliwy do zrealizowania.
Na Grand Bazar wspomnienia ruszyły! Tu Ivan się targował, tam chyba Tonia oglądała torebki, tutaj zrobiłam zdjęcie. Jeju, kiedy to było? 4, 5 lat temu? Ah czasy beztroski ;) poczułam je choć na chwilę.
Łaziłam między szalikami, miseczkami, torebkami, kafelkami, dywanami, jubilerami i jednak cały czas myślała o K. Pewnie by mu się tu spodobało. Już byśmy kompletowali jakiś zestaw miseczek ^^ i nagle widzę taką jedną piękną i podbiegam, chwytam w ręce i mam ochotę się odwrócić i powiedzieć do K. : "zobacz jaka piękna!!!". Cały czas jakbym czuła jego obecność.
Wysyłam smsa, dostaję zakaz zakupów ;) posłusznie mijam stoiska z klapkami na oczach, idę na Spice Bazar, tam z pewnością coś kupię ;) przyprawy, orzechy, suszone owoce. Na koniec zakupów kebap (the best kebap in the world FOR REALL!!!) i ayran, siadam na schodach przy meczecie i patrzę na most Galata. Spokojnie jem, piję, delektuję się widokiem. I nagle do mnie dociera taka niesamowita ulga! Nikt do mnie nie podchodzi, nie chce pena, candy, money or plastik. Spokojnie przeszłam przez ulice Stambułu bez napastowania, ludzie się uśmiechają, ale każdy w swoim świecie i ja ANONIMOWA!!! Jesus jak cudownie!!! Jestem wśród swoich, żadne etiopskie odgłosy mnie nie dotykają, co za rozkosz i odpoczynek! Potem poszłam pod Hagię Sofię, podchodzą nagabują na rejs po Bosforze, na city tour po Stambule, Lady Lady Lady, would you like?
Uśmiecham się i mówię uprzejmie "no, thank you"
Uśmiechają się i odpowiadają "ok, enjoy Istanbul!"
Tymczasem na lotnisku, czekam na samolot do Addis Abeby, wysiądę z samolotu i z pewnością od razu usłyszę
"You You You, PEN!"
"NO!"
Madame, PEN
NO
pen
NO
pen
NO
pen
NO
......... candy?
-_-
jeszcze 2 tygodnie....
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 4 marca 2014
piątek, 27 września 2013
pieprzeni alkoholicy
czyli my piloci ;)
wpadamy do knajpy, śmiejemy się w głos, jedziemy turystów, po czym M. mówi:
M. - ej tu obok nas siedzą nasi turyści... Dzień dobry ^^
dawno się tak nie uśmiałam i dawno nie wypiłam tyle rakiji i crnog vina w takim doborowym towarzystwie. i dawno tak nie cierpiałam jak dzisiaj... hvala Bogu miałam polskojęzycznego przewodnika po Albanii i Panią z rennie "już w porządku mój żołądku" -_-'
wpadamy do knajpy, śmiejemy się w głos, jedziemy turystów, po czym M. mówi:
M. - ej tu obok nas siedzą nasi turyści... Dzień dobry ^^
dawno się tak nie uśmiałam i dawno nie wypiłam tyle rakiji i crnog vina w takim doborowym towarzystwie. i dawno tak nie cierpiałam jak dzisiaj... hvala Bogu miałam polskojęzycznego przewodnika po Albanii i Panią z rennie "już w porządku mój żołądku" -_-'
wtorek, 24 września 2013
praca pilota
Praca jak praca. Trzeba się pogodzić z tym, że to praca na walizkach, w autokarach, przeważnie męcząca, biegająca, stresująca i z ludźmi różnego pokroju. Trzeba się przyzwyczaić, że ludzie pytają po 10 razy gdzie jest toaleta, "moja walizka", o której?, a dlaczego, po co, i co to jest? I zdarzają się również bardziej absurdalne pytania, przy których witki opadają, takie jak:
na postoju - przepraszam kiedy będzie postój?
przy autokarze z nr 1 - czy to jedynka?
W Chorwacji - to teraz jesteśmy w Bośni?
spoglądając na morze - jak się nazywa to jezioro?
Tak jest i już.
Natomiast najlepiej pogodzić się z tym wszystkim w wolnej chwili w portowej restauracji w Dubrowniku, przy rybnym pasztecie, domowym chlebie i oliwą z oliwek. W sumie I love my job ^^
To już ostatnia wizyta na Bałkanach w tym roku, zatem niebawem zacznie się nowy etap, zimowy i domowy, własno-domowy ^^ niebawem blog się ożywi.
na postoju - przepraszam kiedy będzie postój?
przy autokarze z nr 1 - czy to jedynka?
W Chorwacji - to teraz jesteśmy w Bośni?
spoglądając na morze - jak się nazywa to jezioro?
Tak jest i już.
Natomiast najlepiej pogodzić się z tym wszystkim w wolnej chwili w portowej restauracji w Dubrowniku, przy rybnym pasztecie, domowym chlebie i oliwą z oliwek. W sumie I love my job ^^
To już ostatnia wizyta na Bałkanach w tym roku, zatem niebawem zacznie się nowy etap, zimowy i domowy, własno-domowy ^^ niebawem blog się ożywi.
piątek, 24 maja 2013
tuż tuż
siedzę w autokarze, wyjeżdżam z Wrocławia, jeszcze "tylko" 3,5h i Go zobaczę, uściskam i wycałuję ^^ może zasnę choć na chwilę - będzie szybciej ;)
wyjazd udany, głowa pełna nowych rzeczy. każda kolejna wycieczka uczy mnie czegoś nowego, co mnie cieszy, a każdy uśmiech w autokarze daje siły na więcej :)
wyjazd udany, głowa pełna nowych rzeczy. każda kolejna wycieczka uczy mnie czegoś nowego, co mnie cieszy, a każdy uśmiech w autokarze daje siły na więcej :)
piątek, 10 maja 2013
Bałkańskie gody
Prosimy o szczegółową ocenę pracy pilota:

do tego był jeszcze jeden komentarz, że pilotka potraktowała pracę jak urlop.
moja szefowa czytając pozostałe ankiety stwierdziła, że całkiem nieźle wykorzystałam ten "urlop" ^^
dla spokoju sumienia sprawdziłam jednak, czy Ci Państwo przypadkiem nie mieli pokoju obok mnie i K. ... nie mieli :) so I don't know!
Wróciłam razem z K. ... jeszcze bardziej zakochana ^^

do tego był jeszcze jeden komentarz, że pilotka potraktowała pracę jak urlop.
moja szefowa czytając pozostałe ankiety stwierdziła, że całkiem nieźle wykorzystałam ten "urlop" ^^
dla spokoju sumienia sprawdziłam jednak, czy Ci Państwo przypadkiem nie mieli pokoju obok mnie i K. ... nie mieli :) so I don't know!
Wróciłam razem z K. ... jeszcze bardziej zakochana ^^
czwartek, 25 kwietnia 2013
sezon 2013
Balkan calling, w sobotę pierwsza grupa. sezon się już zaczął a ja znów mam wrażenie, że przez zimę nie zrobiłam nic... po każdym sezonie obiecuję sobie, że będę robić mini przewodniki po Bałkanach, czyli spisywać wszystko, co nowe, co warte zapamiętania. zeszyt przeznaczony specjalnie do tego celu kupiłam chyba 2 lata temu. Ma zapisane 2 kartki ;) niby wszystko mam w głowie, ale jak się robi którąś wycieczkę pod rząd, to w połowie sezonu można wszystko pomieszać. cóż, znów zdaję się na łaskawość losu i dobrych ludzi w autokarze ^^
nawet aż tak bardzo się nie stresuje. wcześniej martwiłam się, że znów wyjeżdżam, K. zostaje, będę tęsknić itd. itp. teraz K. jedzie ze mną i nawet on już jest spakowany, a ja jestem w ciemnej dupie i jakoś wierzę, że będzie ok :)
a zatem jebem ti sezon 2013 uważam za otwarty ^^
już niedługo relacje z Bośni, Chorwacji, Czarnogóry, Albanii i Serbii.
pytanie, czy wrócimy z K. razem czy osobno? ;)
nawet aż tak bardzo się nie stresuje. wcześniej martwiłam się, że znów wyjeżdżam, K. zostaje, będę tęsknić itd. itp. teraz K. jedzie ze mną i nawet on już jest spakowany, a ja jestem w ciemnej dupie i jakoś wierzę, że będzie ok :)
a zatem jebem ti sezon 2013 uważam za otwarty ^^
już niedługo relacje z Bośni, Chorwacji, Czarnogóry, Albanii i Serbii.
pytanie, czy wrócimy z K. razem czy osobno? ;)
czwartek, 31 stycznia 2013
ja pilot
a macie - pośmiejcie się ;)
http://www.rainbowtours.pl/piloci/informacjeopilocie?PilotId=124
http://www.rainbowtours.pl/piloci/informacjeopilocie?PilotId=124
czwartek, 24 stycznia 2013
czwartek, 27 grudnia 2012
bye bye dyżury
siedzę na moim ostatnim w życiu (mam nadzieję) dyżurze w PZU. oczywiście jak przez cały rok klientów było niewielu, tak dzisiaj drzwi się nie zamykają. jestem dodatkowo na poświątecznym kacu i energii we mnie niewiele, ale jak sobie pomyślę, że za 40 min stąd wyjdę, zamknę drzwi i już nie będę musiała tłumaczyć ludziom, że to NIE PZU Życie, nie będę musiała siedzieć za tym biurkiem i słuchać o komarkach, bzykach i innych pojazdach, użerać się z klientami nieznośnymi i nie będę musiała płacić czynszu za siedzenie tutaj - to pojawia się wielki banan na mojej twarzy :)
czwartek, 22 listopada 2012
spotkania
siedzę z Rafałem na kawie, podnosi filiżankę i zanim łyknie kawę pyta:
- a jak tam z tą firmą? PZU? układa się?
- yyyy zwolnili mnie
- pfffffffffffff - lekka fontanna ze świeżo nadpitej kawy - aha.
spotykam się z Bedi:
- pitu-pitu
- pitu-sritu
- O! a tak w ogóle gratuluję zwolnienia z PZU :D
(zdążyła przeczytać porannego posta)
ciekawe reakcje...
Ovće ma koszmary, bardzo podobne do moich, a może po prostu wszystkie koszmary są do siebie podobne. W każdym razie śnił jej się ostatnio Leszek... a zatem jest we Wrocławiu. Dlaczego akurat do Ovća zagląda, a może natknął się na nią przypadkiem? nobody knows. ucieszyłam się, gdy Ovće opowiedziała o śnie, tak jakby Leszek zaginął i ktoś dał mi informację "spoko, jest tutaj".
- a jak tam z tą firmą? PZU? układa się?
- yyyy zwolnili mnie
- pfffffffffffff - lekka fontanna ze świeżo nadpitej kawy - aha.
spotykam się z Bedi:
- pitu-pitu
- pitu-sritu
- O! a tak w ogóle gratuluję zwolnienia z PZU :D
(zdążyła przeczytać porannego posta)
ciekawe reakcje...
Ovće ma koszmary, bardzo podobne do moich, a może po prostu wszystkie koszmary są do siebie podobne. W każdym razie śnił jej się ostatnio Leszek... a zatem jest we Wrocławiu. Dlaczego akurat do Ovća zagląda, a może natknął się na nią przypadkiem? nobody knows. ucieszyłam się, gdy Ovće opowiedziała o śnie, tak jakby Leszek zaginął i ktoś dał mi informację "spoko, jest tutaj".
zwroty akcji
Henia bardzo się ucieszyła z jej urodzinowej niespodzianki. Na jej urodziny zaprosiłam... swoich przyjaciół i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Z K. zrobiliśmy sushi i tiramisu, Duża Soja zrobiła torta z sushi, Mała Soja upiekła przefantastycznego torta, Irenka przyniosła winko i zdumienie Heni gotowe :)
Ostatnio w jej życiu rewolucje - jej córka się wyprowadza, w pracy naciskają, teściowa ciężko chora w szpitalu...
(wydawało mi się, że ta kobieta (Babcia) jest nieśmiertelna, przeżyje nas wszystkich, pomimo 78 lat ciągle w biegu, nie znająca słabości, utrzymująca swój dom, opiekująca się dziadkiem i zajmująca się sprawami całej rodziny (często wbrew naszej woli) i choć choruje od dłuższego czasu, nagle jej organizm się zbuntował, wątroba nie wytrzymuje i jest wielce poważnie. czas pokaże.)
... wracając do Heni. Rozpromieniona niespodzianką, uśmiechnięta, uważnie słuchająca o pomysłach w Sojowej kawiarni, naszych śmichów i chichów. nawet na wieść, że złapała mnie policja zamiast przejęcia - uśmiechnęła się ironicznie i stwierdziła "nic nie powiem".
Gdyby tak miło i beztrosko z Henią mogło być zawsze... cud! W każdym razie cieszę się, że choć na chwilę, na parę godzin wyrwała się ze swojego negatywnego i smutnego świata. Na chwilę, bo jak tylko goście poszli wróciłyśmy do niego...
Telefon - zwalniają mnie z PZsrU (btw. hurrrra :D)
Henia wkurzona i przerażona, w płacz, że sobie sama nie poradzi, że chcą ją wykończyć, z czego będziemy żyły?
Przede wszystkim nie MY!! ona. Dalej będę jej pracownikiem do rozwiezienia, wypisywania itp. ale nie agentem.
Dla mnie to ogromna ulga. Dla firmy też, bo ciągnęłam ją tylko w dół nie wyrabiając comiesięcznych przypisów, nie będąc do dyspozycji PZU 24h i przede wszystkim nie angażowałam się w tą pracę, bo nie miałam ani chęci ani czasu.
Zapewniam ją, że to dobra decyzja, że ja się do tego nie nadaję, że to było zawracanie mojej dupy i innych, że to nie koniec świata, że ona się utrzyma, jeżeli będzie potrzeba ja jej pomogę...
- idź już spać. dziękuję za niespodziankę!
No i poszłam spać, bez kolejnego ciężaru na głowie, z kolejnym przecięciem pępowiny, kolejną nadzieją na SWOJE życie.
Następnego dnia pojechałam do Wrocławia. Wchodzę do mieszkania rodzinki, a uradowana Ciocia do mnie:
"hahaha rozmawiałam wczoraj z Twoją Mamą, powiedziała mi, że 'Basia z Krzyśkiem zrobili dla mnie sushi' "
szok :O
Ostatnio w jej życiu rewolucje - jej córka się wyprowadza, w pracy naciskają, teściowa ciężko chora w szpitalu...
(wydawało mi się, że ta kobieta (Babcia) jest nieśmiertelna, przeżyje nas wszystkich, pomimo 78 lat ciągle w biegu, nie znająca słabości, utrzymująca swój dom, opiekująca się dziadkiem i zajmująca się sprawami całej rodziny (często wbrew naszej woli) i choć choruje od dłuższego czasu, nagle jej organizm się zbuntował, wątroba nie wytrzymuje i jest wielce poważnie. czas pokaże.)
... wracając do Heni. Rozpromieniona niespodzianką, uśmiechnięta, uważnie słuchająca o pomysłach w Sojowej kawiarni, naszych śmichów i chichów. nawet na wieść, że złapała mnie policja zamiast przejęcia - uśmiechnęła się ironicznie i stwierdziła "nic nie powiem".
Gdyby tak miło i beztrosko z Henią mogło być zawsze... cud! W każdym razie cieszę się, że choć na chwilę, na parę godzin wyrwała się ze swojego negatywnego i smutnego świata. Na chwilę, bo jak tylko goście poszli wróciłyśmy do niego...
Telefon - zwalniają mnie z PZsrU (btw. hurrrra :D)
Henia wkurzona i przerażona, w płacz, że sobie sama nie poradzi, że chcą ją wykończyć, z czego będziemy żyły?
Przede wszystkim nie MY!! ona. Dalej będę jej pracownikiem do rozwiezienia, wypisywania itp. ale nie agentem.
Dla mnie to ogromna ulga. Dla firmy też, bo ciągnęłam ją tylko w dół nie wyrabiając comiesięcznych przypisów, nie będąc do dyspozycji PZU 24h i przede wszystkim nie angażowałam się w tą pracę, bo nie miałam ani chęci ani czasu.
Zapewniam ją, że to dobra decyzja, że ja się do tego nie nadaję, że to było zawracanie mojej dupy i innych, że to nie koniec świata, że ona się utrzyma, jeżeli będzie potrzeba ja jej pomogę...
- idź już spać. dziękuję za niespodziankę!
No i poszłam spać, bez kolejnego ciężaru na głowie, z kolejnym przecięciem pępowiny, kolejną nadzieją na SWOJE życie.
Następnego dnia pojechałam do Wrocławia. Wchodzę do mieszkania rodzinki, a uradowana Ciocia do mnie:
"hahaha rozmawiałam wczoraj z Twoją Mamą, powiedziała mi, że 'Basia z Krzyśkiem zrobili dla mnie sushi' "
szok :O
poniedziałek, 1 października 2012
damn it
welcome back in PZU after summer -_-'
zagryzam zęby i... wysyłam oferty ubezpieczeniowe do znajomych (jak już zauważyliście ;). nie, że zagryzam bo oferty są złe i namawiam na shit. nie, bo tak naprawdę sama się ubezpieczam i uważam, że każdy powinien pomyśleć o zabezpieczeniu siebie samego, samochodu, domu, mieszkania, dziecka, małżonka, psa, kota, rybek i swojego roweru :)
zagryzam zęby bo uwieeeeelbiam pracę w PZU ^^
a w rzeczywistości po prostu wróciłam i znów jest potrzeba ratowania firmy.
zagryzam również dlatego, że wkurzam się strasznie, bo zostałam postawiona pod murem - albo pracujesz albo żegnaj. Na nic nasze ustne (ofkors) umowy, że spokojnie mogę sobie jeździć jako pilot w sezonie i pracować w drugiej firmie. okazuje się, że nie, albo tylko PZU i norma 110% albo spieprzaj.
sytuacja została chwilowo załagodzona. wróciłam, zaczynam od ofert dla znajomych.
a co będzie za rok? w kolejnym sezonie?
będzie kurwa zajebiście ciekawie ...
na razie muszę się starać, aby mnie nie wypieprzyli chociaż do maja.
pociesza mnie fakt, że w grudniu 2012 i tak ma być koniec Świata! -_-
zagryzam zęby i... wysyłam oferty ubezpieczeniowe do znajomych (jak już zauważyliście ;). nie, że zagryzam bo oferty są złe i namawiam na shit. nie, bo tak naprawdę sama się ubezpieczam i uważam, że każdy powinien pomyśleć o zabezpieczeniu siebie samego, samochodu, domu, mieszkania, dziecka, małżonka, psa, kota, rybek i swojego roweru :)
zagryzam zęby bo uwieeeeelbiam pracę w PZU ^^
a w rzeczywistości po prostu wróciłam i znów jest potrzeba ratowania firmy.
zagryzam również dlatego, że wkurzam się strasznie, bo zostałam postawiona pod murem - albo pracujesz albo żegnaj. Na nic nasze ustne (ofkors) umowy, że spokojnie mogę sobie jeździć jako pilot w sezonie i pracować w drugiej firmie. okazuje się, że nie, albo tylko PZU i norma 110% albo spieprzaj.
sytuacja została chwilowo załagodzona. wróciłam, zaczynam od ofert dla znajomych.
a co będzie za rok? w kolejnym sezonie?
będzie kurwa zajebiście ciekawie ...
na razie muszę się starać, aby mnie nie wypieprzyli chociaż do maja.
pociesza mnie fakt, że w grudniu 2012 i tak ma być koniec Świata! -_-
wtorek, 18 września 2012
nieee!!
mam dosyć. mój wkurw sięgnął dziś zenitu. mój plan na czwartek/piątek:
ŚRODA/CZWARTEK śpię w Orebiću, czyli wyruszam transferem o 3:00 rano
CZWARTEK 3:00 - 6:00 transfer na lotnisko
8:00 - popcorn
9:00 transfery na północ Chorwacji i chuj wie gdzie jeszcze
o 20:00 mam samolot do Polski, ale nie do Poznania, nieeeeee, do Warszawy kurwa.
W Warszawie samolot powinien być o 21:45, i wtedy mam pociąg o 23:00.
ale już wiem, że ten samolot spóźni się conajmniej 2 godziny, co mi daje możliwość na kolejny pociąg o 6:00 rano z Warszawy do Rzepina.
PIĄTEK 11:00 Rzepin
12:00 Dębno
14:00 ślub Jacka i Asi!!!!
od trzech tygodni apeluję, mówię, przypominam, muszę lecieć do Poznania w czwartek rano, aby zdążyć na ślub. wszyscy mają głęboko w dupie i jeszcze mi mówią, że powinnam się cieszyć że znaleźli dla mnie w ogóle miejsce w samolocie. kuuuuryyyyywa!!!
przed wczoraj chciałam rzucić pracę.
dzisiaj był dobry dzień, dobra grupa, spotkanie z ludźmi z pracy których lubię. wszystko na chwilę wróciło do normy.
po zmianach mojego lotu... NIEEEE! dziękuję. ile może być szans, ile można wierzyć, że coś się zmieni, że burdel zniknie. NIEEEE!!!
ŚRODA/CZWARTEK śpię w Orebiću, czyli wyruszam transferem o 3:00 rano
CZWARTEK 3:00 - 6:00 transfer na lotnisko
8:00 - popcorn
9:00 transfery na północ Chorwacji i chuj wie gdzie jeszcze
o 20:00 mam samolot do Polski, ale nie do Poznania, nieeeeee, do Warszawy kurwa.
W Warszawie samolot powinien być o 21:45, i wtedy mam pociąg o 23:00.
ale już wiem, że ten samolot spóźni się conajmniej 2 godziny, co mi daje możliwość na kolejny pociąg o 6:00 rano z Warszawy do Rzepina.
PIĄTEK 11:00 Rzepin
12:00 Dębno
14:00 ślub Jacka i Asi!!!!
od trzech tygodni apeluję, mówię, przypominam, muszę lecieć do Poznania w czwartek rano, aby zdążyć na ślub. wszyscy mają głęboko w dupie i jeszcze mi mówią, że powinnam się cieszyć że znaleźli dla mnie w ogóle miejsce w samolocie. kuuuuryyyyywa!!!
przed wczoraj chciałam rzucić pracę.
dzisiaj był dobry dzień, dobra grupa, spotkanie z ludźmi z pracy których lubię. wszystko na chwilę wróciło do normy.
po zmianach mojego lotu... NIEEEE! dziękuję. ile może być szans, ile można wierzyć, że coś się zmieni, że burdel zniknie. NIEEEE!!!
sobota, 15 września 2012
a jebem ti...
dzisiaj wszystkim puściły hamulce...
Lenko - mój kierowca - od 3 dni wisi na telefonie, bo młodej parze na podróży poślubnej zaginęły obrączki czyt. zostawili je w hotelu -_-. Lenko poczciwy chłopina pozwolił, aby hotel nadał te obrączki na jego adres. tymczasem paczka z nimi zaginęła, Lenko szuka po całej chorwackiej poczcie. znalezione, ale Lenko musi odebrać osobiście... ale jak, skoro ciągle w trasie... itd. itp. cała ekipa pilotów, kontrahentów i rezydentów postawiona na nogi.
dziś dzwoni do mnie kontrahent, że w hotelu zostały 2 moje walizki. Ogłaszam w autokarze czy każdy wziął swoją walizkę. cisza. dojeżdżamy do kolejnego hotelu, wszyscy wypakowują swoje walizki, a jedne małżeństwo "a dzie je moja waliska?" (jak to mówią Chorwaci po polsku ;) a jebem ti walizku!!!!
dzwonię do kontrahenta, że jednak to moi zostawili te walizki i... w tym momencie słyszę po drugiej stronie słuchawki: "buahahahahahahaha"
O_O nie mogę! wybucham i ja "buhahahahahahahha"
- i co pewnie są uhahahani? i co?
- no i nic, ja jestem w Baszkiej Vodzie, a walizki w Szibeniku i jest zajebiście
- buahahahahha no zajebista sprawa!!! - i słyszę jak leje ze śmiechu nie może dojść do słowa i w końcu mówi "podoba mi się współpraca z Tobą" i razem lejemy :P
dzwonię do koordynatorki, czy coś jedzie co może zabrać te walizki:
ja - hihihi, wiesz co, moi zostawili walizki w Szibeniku
k - buahahahahaha i co mają się one tam dobrze??? :D
za chwilę dzwoni rezydentka:
A - buahahahahha Basiaaaaa buahahahahha, nie mogę.... buahahaha
ja - buahahaha
A - tzn wiesz z czym dzwonię?
ja - tia....
A - no bo nie uwierzysz, przed chwilą rozwiązałam sprawę obrączek, które....
ja - tak tak wszystko wiem, jeżdżę z Lenko -_-
A - buahahaahhahaha!!
przed chwilą wróciłam z Makarskiej. Lenko podwiózł mnie 10km dalej, abym mogła Państwu bez walizek zakupić szczoteczki do zębów -_-
a jebem ti sve!
buahahahaha :D
Lenko - mój kierowca - od 3 dni wisi na telefonie, bo młodej parze na podróży poślubnej zaginęły obrączki czyt. zostawili je w hotelu -_-. Lenko poczciwy chłopina pozwolił, aby hotel nadał te obrączki na jego adres. tymczasem paczka z nimi zaginęła, Lenko szuka po całej chorwackiej poczcie. znalezione, ale Lenko musi odebrać osobiście... ale jak, skoro ciągle w trasie... itd. itp. cała ekipa pilotów, kontrahentów i rezydentów postawiona na nogi.
dziś dzwoni do mnie kontrahent, że w hotelu zostały 2 moje walizki. Ogłaszam w autokarze czy każdy wziął swoją walizkę. cisza. dojeżdżamy do kolejnego hotelu, wszyscy wypakowują swoje walizki, a jedne małżeństwo "a dzie je moja waliska?" (jak to mówią Chorwaci po polsku ;) a jebem ti walizku!!!!
dzwonię do kontrahenta, że jednak to moi zostawili te walizki i... w tym momencie słyszę po drugiej stronie słuchawki: "buahahahahahahaha"
O_O nie mogę! wybucham i ja "buhahahahahahahha"
- i co pewnie są uhahahani? i co?
- no i nic, ja jestem w Baszkiej Vodzie, a walizki w Szibeniku i jest zajebiście
- buahahahahha no zajebista sprawa!!! - i słyszę jak leje ze śmiechu nie może dojść do słowa i w końcu mówi "podoba mi się współpraca z Tobą" i razem lejemy :P
dzwonię do koordynatorki, czy coś jedzie co może zabrać te walizki:
ja - hihihi, wiesz co, moi zostawili walizki w Szibeniku
k - buahahahahaha i co mają się one tam dobrze??? :D
za chwilę dzwoni rezydentka:
A - buahahahahha Basiaaaaa buahahahahha, nie mogę.... buahahaha
ja - buahahaha
A - tzn wiesz z czym dzwonię?
ja - tia....
A - no bo nie uwierzysz, przed chwilą rozwiązałam sprawę obrączek, które....
ja - tak tak wszystko wiem, jeżdżę z Lenko -_-
A - buahahaahhahaha!!
przed chwilą wróciłam z Makarskiej. Lenko podwiózł mnie 10km dalej, abym mogła Państwu bez walizek zakupić szczoteczki do zębów -_-
a jebem ti sve!
buahahahaha :D
niedziela, 9 września 2012
O_O
grupa ciężka do ogarnięcia
pijany koleś w rowie
zgubienie przez niego dokumentów
akcja poszukiwawcza
odnalezione w jego torbie -_-'
pani Dama dalej w akcji "w moim pokoju coś buczy, co to jest?"
i wchodzę w końcu do pokoju, rzucam się na łóżko, już odlatuję, kiedy dociera do mnie szum morza. otwieram balkon, a tam: O_O
pierwszy taki pokój w tym sezonie...
pobiegłam na plażę i pierwsze moczenie stóp po 11 dniach jeżdżenia po wybrzeżu:
pijany koleś w rowie
zgubienie przez niego dokumentów
akcja poszukiwawcza
odnalezione w jego torbie -_-'
pani Dama dalej w akcji "w moim pokoju coś buczy, co to jest?"
i wchodzę w końcu do pokoju, rzucam się na łóżko, już odlatuję, kiedy dociera do mnie szum morza. otwieram balkon, a tam: O_O
pierwszy taki pokój w tym sezonie...
pobiegłam na plażę i pierwsze moczenie stóp po 11 dniach jeżdżenia po wybrzeżu:
krwawy czwartek
czwartek skończył się dla mnie pogotowiem w Neum, w Bośni. zmęczenie, zatrucie, mdlenie na lotnisku i rzyganie przy turystach -_-'
- przepraszam co Pani jadła?
- czekoladkę bananową
- ... (w tle) Kochanie, nie możemy jeść czekoladek bananowych!!! ....
tak naprawdę później czynnikiem mojego zatrucia okazała się kanapka z lunch paketu... nic nie tknę już w Neum, nie mogę patrzeć na bananowe czekoladki i banany też. jak widzę szynkę odwracam się.
Zdychałam cały dzień, mdlejącą zapakowali mnie od razu w busa na pogotowie. Wylądowałam pod kroplówką. Pani doktór kazała mi odpoczywać... tia...
dobrze, że kroplówa mnie tak podniosła na nogi, że jeszcze tego dnia spotkałam się z częścią mojej grupy, wykąpałam się i krótkie sprawozdanie na skypie. Następnego dnia tylko "Pańśtwo idą tam za przewodnikiem", a ja cierpiałam w autokarze. Dopiero wczoraj lepiej, a dzisiaj po 3 dniach o chlebie i wodzie...
właśnie wciągnęłam wielką sałatkę z krewetkami ^^ i siedzę właśnie w Splicie w barze Figa (moje nowe genialne odkrycie). Odpoczywam i dochodzę do siebie na lżejszym programie "zapach wina i lawendy"
dżizas, jestem w połowie wyjazdu! 3majcie kciuki, żebym przeżyła.
- przepraszam co Pani jadła?
- czekoladkę bananową
- ... (w tle) Kochanie, nie możemy jeść czekoladek bananowych!!! ....
tak naprawdę później czynnikiem mojego zatrucia okazała się kanapka z lunch paketu... nic nie tknę już w Neum, nie mogę patrzeć na bananowe czekoladki i banany też. jak widzę szynkę odwracam się.
Zdychałam cały dzień, mdlejącą zapakowali mnie od razu w busa na pogotowie. Wylądowałam pod kroplówką. Pani doktór kazała mi odpoczywać... tia...
dobrze, że kroplówa mnie tak podniosła na nogi, że jeszcze tego dnia spotkałam się z częścią mojej grupy, wykąpałam się i krótkie sprawozdanie na skypie. Następnego dnia tylko "Pańśtwo idą tam za przewodnikiem", a ja cierpiałam w autokarze. Dopiero wczoraj lepiej, a dzisiaj po 3 dniach o chlebie i wodzie...
właśnie wciągnęłam wielką sałatkę z krewetkami ^^ i siedzę właśnie w Splicie w barze Figa (moje nowe genialne odkrycie). Odpoczywam i dochodzę do siebie na lżejszym programie "zapach wina i lawendy"
dżizas, jestem w połowie wyjazdu! 3majcie kciuki, żebym przeżyła.
środa, 5 września 2012
kaos
hrv. kaos!!! kaos je ovde. niko nista ne zna, ni gde, ni sta, ni koga, ni kada. jebem ti sve!
pierwszy tydzień odhaczony! jeszcze 2... jebem ti sve!!
pierwszy tydzień odhaczony! jeszcze 2... jebem ti sve!!
czwartek, 5 lipca 2012
"A"
pierwszy dzień po powrocie w biurze PZU.
był już jeden Pan, który rzucił mi na biurko kwit z PZU Życie (ja pitolę, kiedy to się skończy?!), ale to było nic - uśmiechnęłam się z niedowierzaniem, że to się nadal dzieje.
i była Pani Graniczna.
to dwie rzeczy, które mnie wyprowadzają tutaj z równowagi.
P. Graniczna wyciągnęła swojego syna z pracy, aby przyjechał z nią z Namyślina do Dębna, ponieważ znalazła po 3 miesiącach błąd w polisie - MAŁGORZTA ... brak tej jednej literki "A" tak mi podniósł ciśnienie, że już nie muszę sobie kawy robić -_- !
nienawidzę, kiedy ludzie wchodzą od razu z gębą! nie wiadomo o co chodzi, co się stało, ale już lecą pretensje, wyrzuty, wyzywanie mnie. kiedy się spokojnie pytam o co chodzi i kobieta najpierw przez 10min szuka tej polisy, a jej syn dostaje białej gorączki by w końcu ją znaleźć i wytknąć mi "A" w polisie nie mojej, a mojej Mamy... ja nawet przestaję się uśmiechać - zamieniam się od razu w potwora!
jeżdżę do Namyślina, pilnuję terminów, zakładam pieniądze za kobietę, użeram się z nią kiedy nie chce mi otworzyć drzwi mówiąc że dziś nikogo nie przyjmuje, jak przyjedzie do Dębna to odwożę ją autem do Namyślina A ONA DO MNIE Z PYSKIEM O NIE MÓJ BŁĄD I JAKI BŁĄD? "A"
"A" jebem ti sve!!!
był już jeden Pan, który rzucił mi na biurko kwit z PZU Życie (ja pitolę, kiedy to się skończy?!), ale to było nic - uśmiechnęłam się z niedowierzaniem, że to się nadal dzieje.
i była Pani Graniczna.
to dwie rzeczy, które mnie wyprowadzają tutaj z równowagi.
P. Graniczna wyciągnęła swojego syna z pracy, aby przyjechał z nią z Namyślina do Dębna, ponieważ znalazła po 3 miesiącach błąd w polisie - MAŁGORZTA ... brak tej jednej literki "A" tak mi podniósł ciśnienie, że już nie muszę sobie kawy robić -_- !
nienawidzę, kiedy ludzie wchodzą od razu z gębą! nie wiadomo o co chodzi, co się stało, ale już lecą pretensje, wyrzuty, wyzywanie mnie. kiedy się spokojnie pytam o co chodzi i kobieta najpierw przez 10min szuka tej polisy, a jej syn dostaje białej gorączki by w końcu ją znaleźć i wytknąć mi "A" w polisie nie mojej, a mojej Mamy... ja nawet przestaję się uśmiechać - zamieniam się od razu w potwora!
jeżdżę do Namyślina, pilnuję terminów, zakładam pieniądze za kobietę, użeram się z nią kiedy nie chce mi otworzyć drzwi mówiąc że dziś nikogo nie przyjmuje, jak przyjedzie do Dębna to odwożę ją autem do Namyślina A ONA DO MNIE Z PYSKIEM O NIE MÓJ BŁĄD I JAKI BŁĄD? "A"
"A" jebem ti sve!!!
poniedziałek, 18 czerwca 2012
dżizas!
przedwczoraj jebem ti HOTEL, wczoraj jebem ti AUTOKAR, dziś jebem ti WARSZAWIAKÓW i jebem ti BRAK WODY. neću vise pitati sta jos....
Gosia - proszę państwa na prawo widać...
Warszawiak - A CO MAJĄ ZROBIĆ CI KTÓRZY SIEDZĄ PO LEWEJ???
ja - MOŻE ZECHCE PAN SIĘ PODNIEŚĆ, WTEDY LEPIEJ WIDAĆ (kur.. jeb.... Twoja mać)!
Gosia - CAŁA PRAWA STRONA WSTAJE, BO ZARAZ PO LEWEJ STRONIE BĘDZIE WIDAĆ....
:D
Uwielbiam tę kobietę!!
Gosia - proszę państwa na prawo widać...
Warszawiak - A CO MAJĄ ZROBIĆ CI KTÓRZY SIEDZĄ PO LEWEJ???
ja - MOŻE ZECHCE PAN SIĘ PODNIEŚĆ, WTEDY LEPIEJ WIDAĆ (kur.. jeb.... Twoja mać)!
Gosia - CAŁA PRAWA STRONA WSTAJE, BO ZARAZ PO LEWEJ STRONIE BĘDZIE WIDAĆ....
:D
Uwielbiam tę kobietę!!
niedziela, 17 czerwca 2012
sRainbow again
i'm sorry but... jebi ga!
ne spikam inglish!
dziś jebem ti jebeni autokar!!! sta će sutra? bolje da ne mislim!
ne spikam inglish!
dziś jebem ti jebeni autokar!!! sta će sutra? bolje da ne mislim!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
