z cyklu: jestem kobietą i tego nie przeskoczę ;)
pojechałam samochodem zastępczym do Gorzowa odebrać moje autko z naprawy.
wchodzę do salonu, oddaje kluczyki od zastępczego, a Pan do mnie
- ja nie wiem co tam Pani szarpie, to auto chodzi idealnie, to Pani musi się nauczyć jeździć
ja na to wewnątrz "grrrr"
- ale ja nic nie mówiłam o żadnym szarpaniu, chodziło mi o pukanie przy puszczaniu gazu.
- ja żadnego pukania nie słyszałem!!
myślę sobie, nie ma co się z dziadem kłócić, bo i tak nie jest mechanikiem tylko blacharzem i odpuszczam.
Podstawiają mój samochód, dostaję kluczyki, wsiadam i nagle Pan do mnie
- a może Pani stuka niezapięty pas z tyłu??
- nie sądzę, bo to pukanie jest pod nadwoziem -_-
Ruszam wkurzona wewnątrz, ale szczęśliwa, że w końcu odebrałam auto. Przejeżdżam kilka kilometrów i nagle "turturturturutur!! bumbumbumbum!!" - auto zaczyna chodzić jak traktor O_o. Staję na poboczu, ale nie gaszę auta, bo jak zgaszę i zapalę ponownie to zapewne usterka zniknie (jak to bywa w moim przypadku) i nie udowodnię nikomu, że coś się stało. Wysiadam z auta - nic nie widzę, myślę, że prócz blachy majsterkowali przy skrzyni biegów i wkurwiona zawracam.
Podjeżdżam pod serwis i już mam dookoła kilku gapiów. Wpadam do biura i mówię
- coś jest nie tak, moje auto chodzi jak traktor.
i w tym momencie wchodzi inny Pan i stwierdza
- no tak, ma Pani z tyłu kapcia
- O_o !!
biegnę do auta, nie wierzę... złapałam kapcia i na tym kapciu przejechałam kilka kilometrów z powrotem do serwisu. i zgubiłam kołpak!
wybucham śmiechem, już nie mogę. kolesie ze mnie leją...
Oczywiście opony zastępczej nie mam, bo w jej miejscu jest butla z gazem. yeah! A zatem szukają dla mnie opony, znajdują w sąsiednim serwisie, przywożą, zakładają, znajdują mój kołpak przy drodze i... - mogę jechać :)
przyjeżdżam do domu... telefon...
- Dzień dobry, tu Pan z serwisu z Gorzowa. Zostawiła Pani w samochodzie zastępczym swoje buty :) bardzo ładne, ale nie mój rozmiar, także będą czekać na Panią ^^
damn it -_-
jestem kobietą i tego nie przeskoczę ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz