Praca jak praca. Trzeba się pogodzić z tym, że to praca na walizkach, w autokarach, przeważnie męcząca, biegająca, stresująca i z ludźmi różnego pokroju. Trzeba się przyzwyczaić, że ludzie pytają po 10 razy gdzie jest toaleta, "moja walizka", o której?, a dlaczego, po co, i co to jest? I zdarzają się również bardziej absurdalne pytania, przy których witki opadają, takie jak:
na postoju - przepraszam kiedy będzie postój?
przy autokarze z nr 1 - czy to jedynka?
W Chorwacji - to teraz jesteśmy w Bośni?
spoglądając na morze - jak się nazywa to jezioro?
Tak jest i już.
Natomiast najlepiej pogodzić się z tym wszystkim w wolnej chwili w portowej restauracji w Dubrowniku, przy rybnym pasztecie, domowym chlebie i oliwą z oliwek. W sumie I love my job ^^
To już ostatnia wizyta na Bałkanach w tym roku, zatem niebawem zacznie się nowy etap, zimowy i domowy, własno-domowy ^^ niebawem blog się ożywi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz