Balkan calling, w sobotę pierwsza grupa. sezon się już zaczął a ja znów mam wrażenie, że przez zimę nie zrobiłam nic... po każdym sezonie obiecuję sobie, że będę robić mini przewodniki po Bałkanach, czyli spisywać wszystko, co nowe, co warte zapamiętania. zeszyt przeznaczony specjalnie do tego celu kupiłam chyba 2 lata temu. Ma zapisane 2 kartki ;) niby wszystko mam w głowie, ale jak się robi którąś wycieczkę pod rząd, to w połowie sezonu można wszystko pomieszać. cóż, znów zdaję się na łaskawość losu i dobrych ludzi w autokarze ^^
nawet aż tak bardzo się nie stresuje. wcześniej martwiłam się, że znów wyjeżdżam, K. zostaje, będę tęsknić itd. itp. teraz K. jedzie ze mną i nawet on już jest spakowany, a ja jestem w ciemnej dupie i jakoś wierzę, że będzie ok :)
a zatem jebem ti sezon 2013 uważam za otwarty ^^
już niedługo relacje z Bośni, Chorwacji, Czarnogóry, Albanii i Serbii.
pytanie, czy wrócimy z K. razem czy osobno? ;)
czwartek, 25 kwietnia 2013
środa, 17 kwietnia 2013
jestem kobietą
z cyklu: jestem kobietą i tego nie przeskoczę ;)
pojechałam samochodem zastępczym do Gorzowa odebrać moje autko z naprawy.
wchodzę do salonu, oddaje kluczyki od zastępczego, a Pan do mnie
- ja nie wiem co tam Pani szarpie, to auto chodzi idealnie, to Pani musi się nauczyć jeździć
ja na to wewnątrz "grrrr"
- ale ja nic nie mówiłam o żadnym szarpaniu, chodziło mi o pukanie przy puszczaniu gazu.
- ja żadnego pukania nie słyszałem!!
myślę sobie, nie ma co się z dziadem kłócić, bo i tak nie jest mechanikiem tylko blacharzem i odpuszczam.
Podstawiają mój samochód, dostaję kluczyki, wsiadam i nagle Pan do mnie
- a może Pani stuka niezapięty pas z tyłu??
- nie sądzę, bo to pukanie jest pod nadwoziem -_-
Ruszam wkurzona wewnątrz, ale szczęśliwa, że w końcu odebrałam auto. Przejeżdżam kilka kilometrów i nagle "turturturturutur!! bumbumbumbum!!" - auto zaczyna chodzić jak traktor O_o. Staję na poboczu, ale nie gaszę auta, bo jak zgaszę i zapalę ponownie to zapewne usterka zniknie (jak to bywa w moim przypadku) i nie udowodnię nikomu, że coś się stało. Wysiadam z auta - nic nie widzę, myślę, że prócz blachy majsterkowali przy skrzyni biegów i wkurwiona zawracam.
Podjeżdżam pod serwis i już mam dookoła kilku gapiów. Wpadam do biura i mówię
- coś jest nie tak, moje auto chodzi jak traktor.
i w tym momencie wchodzi inny Pan i stwierdza
- no tak, ma Pani z tyłu kapcia
- O_o !!
biegnę do auta, nie wierzę... złapałam kapcia i na tym kapciu przejechałam kilka kilometrów z powrotem do serwisu. i zgubiłam kołpak!
wybucham śmiechem, już nie mogę. kolesie ze mnie leją...
Oczywiście opony zastępczej nie mam, bo w jej miejscu jest butla z gazem. yeah! A zatem szukają dla mnie opony, znajdują w sąsiednim serwisie, przywożą, zakładają, znajdują mój kołpak przy drodze i... - mogę jechać :)
przyjeżdżam do domu... telefon...
- Dzień dobry, tu Pan z serwisu z Gorzowa. Zostawiła Pani w samochodzie zastępczym swoje buty :) bardzo ładne, ale nie mój rozmiar, także będą czekać na Panią ^^
damn it -_-
jestem kobietą i tego nie przeskoczę ;)
pojechałam samochodem zastępczym do Gorzowa odebrać moje autko z naprawy.
wchodzę do salonu, oddaje kluczyki od zastępczego, a Pan do mnie
- ja nie wiem co tam Pani szarpie, to auto chodzi idealnie, to Pani musi się nauczyć jeździć
ja na to wewnątrz "grrrr"
- ale ja nic nie mówiłam o żadnym szarpaniu, chodziło mi o pukanie przy puszczaniu gazu.
- ja żadnego pukania nie słyszałem!!
myślę sobie, nie ma co się z dziadem kłócić, bo i tak nie jest mechanikiem tylko blacharzem i odpuszczam.
Podstawiają mój samochód, dostaję kluczyki, wsiadam i nagle Pan do mnie
- a może Pani stuka niezapięty pas z tyłu??
- nie sądzę, bo to pukanie jest pod nadwoziem -_-
Ruszam wkurzona wewnątrz, ale szczęśliwa, że w końcu odebrałam auto. Przejeżdżam kilka kilometrów i nagle "turturturturutur!! bumbumbumbum!!" - auto zaczyna chodzić jak traktor O_o. Staję na poboczu, ale nie gaszę auta, bo jak zgaszę i zapalę ponownie to zapewne usterka zniknie (jak to bywa w moim przypadku) i nie udowodnię nikomu, że coś się stało. Wysiadam z auta - nic nie widzę, myślę, że prócz blachy majsterkowali przy skrzyni biegów i wkurwiona zawracam.
Podjeżdżam pod serwis i już mam dookoła kilku gapiów. Wpadam do biura i mówię
- coś jest nie tak, moje auto chodzi jak traktor.
i w tym momencie wchodzi inny Pan i stwierdza
- no tak, ma Pani z tyłu kapcia
- O_o !!
biegnę do auta, nie wierzę... złapałam kapcia i na tym kapciu przejechałam kilka kilometrów z powrotem do serwisu. i zgubiłam kołpak!
wybucham śmiechem, już nie mogę. kolesie ze mnie leją...
Oczywiście opony zastępczej nie mam, bo w jej miejscu jest butla z gazem. yeah! A zatem szukają dla mnie opony, znajdują w sąsiednim serwisie, przywożą, zakładają, znajdują mój kołpak przy drodze i... - mogę jechać :)
przyjeżdżam do domu... telefon...
- Dzień dobry, tu Pan z serwisu z Gorzowa. Zostawiła Pani w samochodzie zastępczym swoje buty :) bardzo ładne, ale nie mój rozmiar, także będą czekać na Panią ^^
damn it -_-
jestem kobietą i tego nie przeskoczę ;)
czwartek, 21 marca 2013
wanna i takie tam
ponieważ jestem po kilku kieliszkach wina, bez mojego faceta i czekam na łazienkę... oglądam foty innych fotografów i obczajam fb :P
a zatem (jako doktorantka staram się nie zaczynać od "a więc") fotografie w wannie - to dobry temat do rozważania.
wanna ma coś w sobie... erotycznego, ale też samotnego. wanna mnie inspirowała gdy byłam "samotna", teraz mnie właściwie jara. i gdy patrzę na foty innych dziewczyn z wanną "w tle" robi mi się smutno, bo jakoś kojarzy mi się z cierpieniem, bardzo głębokim cierpieniem, brakiem akceptacji, rozdarciem, dylematami i samotnością. i jak widzę na żywo wannę to dziś mnie jara, jak widzę wannę na fotografii to myślę sobie "rozumiem, też to przechodziłam..."
dawno daaawno temu:
http://ithil-l.blogspot.com/2008/11/co-u-mnie-slycha.html
http://ithil-l.blogspot.com/2008/08/0222.html
http://ithil-l.blogspot.com/2008/08/1508-147.html
a dziś jestem szczęśliwa ^^
a zatem (jako doktorantka staram się nie zaczynać od "a więc") fotografie w wannie - to dobry temat do rozważania.
wanna ma coś w sobie... erotycznego, ale też samotnego. wanna mnie inspirowała gdy byłam "samotna", teraz mnie właściwie jara. i gdy patrzę na foty innych dziewczyn z wanną "w tle" robi mi się smutno, bo jakoś kojarzy mi się z cierpieniem, bardzo głębokim cierpieniem, brakiem akceptacji, rozdarciem, dylematami i samotnością. i jak widzę na żywo wannę to dziś mnie jara, jak widzę wannę na fotografii to myślę sobie "rozumiem, też to przechodziłam..."
dawno daaawno temu:
http://ithil-l.blogspot.com/2008/11/co-u-mnie-slycha.html
http://ithil-l.blogspot.com/2008/08/0222.html
http://ithil-l.blogspot.com/2008/08/1508-147.html
a dziś jestem szczęśliwa ^^
czwartek, 14 marca 2013
zły dzień
zapalenie dziąsła.
źle zamontowany piec.
nie ten zawór przy kaloryferze.
stos polis do rozwiezienia.
dąsy Heni.
... nie mam siły...
źle zamontowany piec.
nie ten zawór przy kaloryferze.
stos polis do rozwiezienia.
dąsy Heni.
... nie mam siły...
sobota, 9 marca 2013
the wind of change
potrafię wyczuć wiatr. wyczuć jego intencje, kiedy przynosi coś dobrego, a kiedy niepokojącego. zawsze przynosi zmianę.
bardzo wiało w piątek i myślałam "o!ho, będzie ciężki weekend". od kilku tygodni szykowałam się na rozmowę z mamą. wiatr mi trochę pomógł. sama rozmowa niewiele. czas pokaże, nie walczę, idę przed siebie i obserwuję co się wydarzy. Poczekam na dobre wiatry... let it be.
bardzo wiało w piątek i myślałam "o!ho, będzie ciężki weekend". od kilku tygodni szykowałam się na rozmowę z mamą. wiatr mi trochę pomógł. sama rozmowa niewiele. czas pokaże, nie walczę, idę przed siebie i obserwuję co się wydarzy. Poczekam na dobre wiatry... let it be.
czwartek, 7 marca 2013
poniedziałek, 18 lutego 2013
mandaty
chyba muszę odkładać kasę na swoje auto, bo mandaty ciągle przychodzą na Henrykę Lipską-Oliwa :/
Subskrybuj:
Posty (Atom)