dziś znów dzień masakra. wczesny wyjazd. konflikt w grupie. 40 stopni w powietrzu. opóźnienie. moje zatrucie i mdlenie. i do tego pożary i blokada kolejki do hotelu... dżizas!
mimo wszystko grupa uśmiechnięta :) tyle dobrego :)
poratowałam się rakiją, zasnęłam na godzinę, obudziłam się i nie mogę spać. i myślę o Bałkanach, które kocham... a jeszcze cudownie jest kochać na Bałkanach, więc trochę wspomnień (które już dawno chciałam wrzucić):
Zagreb, bazar
Sarajewo, miejsce zamachu na Franza Ferdinada
Drven Grad, wioska Kusturicy
Belgrad, kafana "?"




i myślę o Bałkanach, które kocham...
OdpowiedzUsuń