wróciły sny o sezonie. zatrzymują mnie na granicy, sadzają przy biurku i pytają po angielsku o przepustkę, trasę, ludzi i że kim ja jestem? pilotem? co taki pilot robi? a ja się silę po angielsku, choć na usta mi się cisną serbskie słowa. koszmar.
pożegnaliśmy domek w lesie, a nasz kąt dalej czeka na zamieszkanie. to zabraknie kafelek, to piec niepodłączony, to się coś opóźnia itd. itp. tymczasowo przygarnęła nas H. wygodnie, ale dalej na walizkach i nie u siebie.
zimno. kot już nawet nie chce z domu wychodzić.
otwieram jej drzwi i mówię zachęcająco "no idź"
a ona patrzy się na mnie jakby miała mnie i cały ten świat baaaardzo głęboko gdzieś i odpowiada "sama se idź"
dni mijają szybko. raz jest mnóstwo do zrobienia. a innym razem leżymy pół dnia w łóżku.
doktorat leży i czeka na lepsze czasy, które właściwie już powinny przyjść.
w ostatnim miesiącu było różnie. emocje raz rosły i radość wznosiła na szczyty, a innym razem emocje opadały i pojawiały się wątpliwości i jesienne letargi.
i tak jakoś powoli, bez pośpiechu, wszystko idzie ku dobremu...
jak to Ivan kiedyś stwierdził "Bahoo wszystko robisz na odwrót"
Rzeczywiście. Dzieci już są, kredyt jest, mieszkanie się robi, zatem do kompletu jeszcze się hajtniemy ;) - taki piękny antystandard.
Oficjalnie z dziewczyny stałam się narzeczoną ^^
Kiedy ślub?
a nie wiem.
bardziej podoba mi się "narzeczona" niż "żona" ;)
poniedziałek, 4 listopada 2013
wtorek, 1 października 2013
home sweet home
Bałkany zostały na południu. Tutaj zimno, o poranku szron na szybach... jesen stigla Dunjo moja, a ja się cieszę :) Zawijam się w polar, piję herbatkę z miodem, siadam do rozliczeń, zaległych rachunków, maili, planowania "co dalej" i micha mi się cieszy, bo tyle nowego przede mną :)
nie mamy jeszcze skończonego swojego kąta, ale możemy korzystać z użyczonego na chwilę mieszkania w lesie ^^ choć dalej na walizkach, to jednak w domu.
Home is wherever I'm with you :*
sobota, 28 września 2013
going home
ostatnia tura dobiega końca. cieszę się na powrót i już nie mogę się doczekać kiedy zobaczę na żywo naszą podłogę ^^ :
piątek, 27 września 2013
pieprzeni alkoholicy
czyli my piloci ;)
wpadamy do knajpy, śmiejemy się w głos, jedziemy turystów, po czym M. mówi:
M. - ej tu obok nas siedzą nasi turyści... Dzień dobry ^^
dawno się tak nie uśmiałam i dawno nie wypiłam tyle rakiji i crnog vina w takim doborowym towarzystwie. i dawno tak nie cierpiałam jak dzisiaj... hvala Bogu miałam polskojęzycznego przewodnika po Albanii i Panią z rennie "już w porządku mój żołądku" -_-'
wpadamy do knajpy, śmiejemy się w głos, jedziemy turystów, po czym M. mówi:
M. - ej tu obok nas siedzą nasi turyści... Dzień dobry ^^
dawno się tak nie uśmiałam i dawno nie wypiłam tyle rakiji i crnog vina w takim doborowym towarzystwie. i dawno tak nie cierpiałam jak dzisiaj... hvala Bogu miałam polskojęzycznego przewodnika po Albanii i Panią z rennie "już w porządku mój żołądku" -_-'
środa, 25 września 2013
wspomnienia z wakacji
od jakiegoś czasu wybieram zdjęcia z naszych wakacji. i w końcu stwierdzam, że właściwie to jedno opisuje całe nasze wakacje w Macedonii:
(my w Mariovie, czyli na przepięknym i urzekającym macedońskim... zadupiu ^^)
w lipcu przejechaliśmy autem 5000km. bez ważnego przeglądu technicznego (dowiedzieliśmy się o tym fakcie na chorwackiej granicy ^^) odwiedziliśmy Chorwację, Serbię, Kosowo i Macedonię (love Balkans). Odwiedziliśmy znajomych, zobaczyliśmy mnóstwo pięknych i nowych rzeczy, zajadaliśmy się bałkańskimi specjałami, grzaliśmy się w słońcu i mokliśmy na deszczu. i choć tyle się działo i tyle przewijało się po drodze osób to jednak to były nasze wakacje we dwoje :) wspaniałe, niezapomniane, kochane.
(my w Mariovie, czyli na przepięknym i urzekającym macedońskim... zadupiu ^^)
w lipcu przejechaliśmy autem 5000km. bez ważnego przeglądu technicznego (dowiedzieliśmy się o tym fakcie na chorwackiej granicy ^^) odwiedziliśmy Chorwację, Serbię, Kosowo i Macedonię (love Balkans). Odwiedziliśmy znajomych, zobaczyliśmy mnóstwo pięknych i nowych rzeczy, zajadaliśmy się bałkańskimi specjałami, grzaliśmy się w słońcu i mokliśmy na deszczu. i choć tyle się działo i tyle przewijało się po drodze osób to jednak to były nasze wakacje we dwoje :) wspaniałe, niezapomniane, kochane.
wtorek, 24 września 2013
praca pilota
Praca jak praca. Trzeba się pogodzić z tym, że to praca na walizkach, w autokarach, przeważnie męcząca, biegająca, stresująca i z ludźmi różnego pokroju. Trzeba się przyzwyczaić, że ludzie pytają po 10 razy gdzie jest toaleta, "moja walizka", o której?, a dlaczego, po co, i co to jest? I zdarzają się również bardziej absurdalne pytania, przy których witki opadają, takie jak:
na postoju - przepraszam kiedy będzie postój?
przy autokarze z nr 1 - czy to jedynka?
W Chorwacji - to teraz jesteśmy w Bośni?
spoglądając na morze - jak się nazywa to jezioro?
Tak jest i już.
Natomiast najlepiej pogodzić się z tym wszystkim w wolnej chwili w portowej restauracji w Dubrowniku, przy rybnym pasztecie, domowym chlebie i oliwą z oliwek. W sumie I love my job ^^
To już ostatnia wizyta na Bałkanach w tym roku, zatem niebawem zacznie się nowy etap, zimowy i domowy, własno-domowy ^^ niebawem blog się ożywi.
na postoju - przepraszam kiedy będzie postój?
przy autokarze z nr 1 - czy to jedynka?
W Chorwacji - to teraz jesteśmy w Bośni?
spoglądając na morze - jak się nazywa to jezioro?
Tak jest i już.
Natomiast najlepiej pogodzić się z tym wszystkim w wolnej chwili w portowej restauracji w Dubrowniku, przy rybnym pasztecie, domowym chlebie i oliwą z oliwek. W sumie I love my job ^^
To już ostatnia wizyta na Bałkanach w tym roku, zatem niebawem zacznie się nowy etap, zimowy i domowy, własno-domowy ^^ niebawem blog się ożywi.
piątek, 30 sierpnia 2013
30.08.2013
mijają 2 lata. Zapaliłam świeczke u Jana Kaneo, pogadałam do jeziora gór i chmur gdziekolwiek by się znajdował teraz - jestem pewna jest w dobrym miejscu. Choć dalej tęsknię [*]
Subskrybuj:
Posty (Atom)

