poniedziałek, 7 maja 2012

grill & after

wracając jeszcze do majowych to pewnego dnia zaprosiłam garstkę znajomych na grilla. jakieś 20 osób, no ale jak to Irena powiedziała "ej, nieczęsto Bacha ma wolną chatę, więc co tam". 20 nie było, ale... zaraz zaraz ja, Alladyn, Irena, Duża Soja, Mała Soja, Ula, Jacek z Asią, Tomek, Sokół i Sandra, Ania i Moher, Rau - 14 :) + kot i pies.

dużo się działo, dużo nawet tego, co pamiętam, a co nie pamiętam też sporo ;)

w każdym razie cieszę się, że ludki przyszły, było miło i ciepło, a potem zaczęła się toczyć historia pt. "O jednego drinka za daleko"
zaginięcie Alladyna
poszukiwanie go po całej Chojeńskiej bez butów (bo prawdziwa Barbra Rutkowska nie zostawia śladów i nie hałasuje :P)
w końcu odnalezienie Alladyna, mój niby foch i jaka to będę "twardka i bez zasad"
potem próby wdrapania się na hamak i wreszcie wylądowanie na kanapie. a rano... o bosze o bosze! %(

wróciłam do żywych ok 14:00. Kochany Alladyn i Kochana Irenka już zdążyli wszystko posprzątać, a jeszcze wieczorem Kochana była Duża Soja. Wielkie gracias!
Później nie było nawet tak źle, jeszcze przez parę godzin pełniłam rolę Cioci Basi, a następnie POPRAWINY :)
i nieszczęsny/szczęsny incydent...
Filip i Fiona stracili dziewictwo.
Co na to Soja? - biedny Filip
Co na to sąsiadka? - przecież mówiła Pani, że Pani pies był kastrowany!!! Będzie Pani płacić alimenty! (ponoć ja też, bo na mojej posesji)

Sojuuuu? -_-

4 komentarze:

  1. Spoko loko Bachu, ty tylko takse klimatyczna:)

    OdpowiedzUsuń
  2. poza tym chcialam sprostowac kilka kwestii:

    1) jakie tam proby, wdrapalas sie na hamak, spadlas z niego z 10 razy ale koniec koncow zalogowalas sie tam razem z Alladynem -_-

    2) do graciasow za ogar zglaszam tez ule, rau i mala soje gdyz jakze dzielnie uprzatnley resztki biesiady razem z nami:)

    3) to ze Filip jest kastrowany to pani sama se dopowiedziala po moim stwierdzeniu "jak juz fiona ma tak dlugo cieczke, to on raczej nic nie zrobi", wlasciwie to juz sama nie wiem, to bylo w chwili kiedy jeszcze czulam morze dzinu we moich zylach... anyway, beda alimenty, jak beda pieski, kto to wie czy aby na pewno ten wyjazd do Kudowy przyniesie rezultaty;) plus chcialam zaznaczyc ze skudowily sie na granicy posesji!

    OdpowiedzUsuń
  3. 1) oj tam oj tam
    2) nie wiem Soju dla kogo mam graciasy składać, bo tylko Ty się chwaliłaś, wręcz podkreślałaś nieskromnie, że "ja, ja wczoraj sprzątałam" :P reszty nie pamiętam, a rano widzialam na wlasne oczy Alladyna i Irene
    3) kto to wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. chciałę sprostować iż chwaliłam się o sprzątaniu, bo to zdarza się nieczęsto a wręcz rzekłabym niemalże się nie zdarza, abym ja, Duża Soja, sama z siebie, dobrowolnie i bez przymusu wzięła i posprzątała;) mala soja z irena siedzialy z rozdziawionymi ustami i patrzyly z niedowierzaniem, a rau w tym czasie napierdzielala o maratonie cos, ze to takie wyzwanie i sprawdzenie siebie, na co irena w zamysleniu, wskazujac na mnie:
    - .... widzisz.... kazdy ma swoj maraton...

    :D:D:D

    OdpowiedzUsuń