czwartek, 5 lipca 2012

"A"

pierwszy dzień po powrocie w biurze PZU.
był już jeden Pan, który rzucił mi na biurko kwit z PZU Życie (ja pitolę, kiedy to się skończy?!), ale to było nic - uśmiechnęłam się z niedowierzaniem, że to się nadal dzieje.
i była Pani Graniczna.

to dwie rzeczy, które mnie wyprowadzają tutaj z równowagi.
P. Graniczna wyciągnęła swojego syna z pracy, aby przyjechał z nią z Namyślina do Dębna, ponieważ znalazła po 3 miesiącach błąd w polisie - MAŁGORZTA ... brak tej jednej literki "A" tak mi podniósł ciśnienie, że już nie muszę sobie kawy robić -_- !

nienawidzę, kiedy ludzie wchodzą od razu z gębą! nie wiadomo o co chodzi, co się stało, ale już lecą pretensje, wyrzuty, wyzywanie mnie. kiedy się spokojnie pytam o co chodzi i kobieta najpierw przez 10min szuka tej polisy, a jej syn dostaje białej gorączki by w końcu ją znaleźć i wytknąć mi "A" w polisie nie mojej, a mojej Mamy... ja nawet przestaję się uśmiechać - zamieniam się od razu w potwora!

jeżdżę do Namyślina, pilnuję terminów, zakładam pieniądze za kobietę, użeram się z nią kiedy nie chce mi otworzyć drzwi mówiąc że dziś nikogo nie przyjmuje, jak przyjedzie do Dębna to odwożę ją autem do Namyślina A ONA DO MNIE Z PYSKIEM O NIE MÓJ BŁĄD I JAKI BŁĄD? "A"

"A" jebem ti sve!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz