Wstaję idę do kuchni i widzę „ciasto do kawy :*”. jestem na Waryńskiego, a mój Kochanek już dawno w pracy :*. Do ciasta robię jednak herbatkę i biorę laptopa. Nie ma internetu. To nic. Piszę w Wordzie. Słychać moje siorbanie, ciamkanie, szum lodówki i tykanie zegara. Tak naprawdę cisza. Nikt nie dzwoni do drzwi, nie woła, telewizor nie chodzi i za oknem jesienna cisza. Gołąb sobie uwił gniazdo na choince… nie lubię gołębi, ale jego pisklaki tym razem mnie wzruszają. Jezu jak się cieszę, jak mi dobrze, jak cudownie!!
Nikt nie goni. Jestem panią swojego czasu.
------------------------------------------------------------------------------
i już u siebie-nie u siebie - na Chojeńskiej. kolejna herba, kanapka. cisza. Henia na krioterapii przez tydzień. chciałabym aby jej zamrozili wszystkie negatywne myśli. wczorajsza jazda z nią do Radzynia - katorga! nieważne...
Mania od pół godziny patrzy przez okno. choruje, dostaje zastrzyki i smarowidła. jak tylko ją zawołam przychodzi i zamienia się w kulkę.
lista rzeczy do zrobienia mnie przeraża. jesień przytłacza.
jesen stiže Dunjo moja - wiatr, liście, chłód, deszcz, melancholia - evo, sve je tu.
a ja czekam na Niego :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz