czwartek, 12 lipca 2012

zawiesina

co się dzieje? z każdym dniem dochodzi coś nowego. już był piękny plan, za 2 godziny mieliśmy wyjeżdżać. telefon ze Śląska, że rezonans popsuty. mieliśmy zawieźć Mamę na zabieg, a potem jechać dalej. do tego jeszcze nie wiadomo czy nasze auto dostanie przegląd. czy pojedziemy z Mamą czy bez. kto ją wtedy za tydzień zawiezie? nocleg w Wiedniu też odwołany. na niedzielę mamy bilety na EXIT, czy zdążymy? nie mam obiektywu... dziwne, ale właśnie to mnie dobiło. brak możliwości. jednego dnia zostają mi pożyczone cudeńka, cudownie się z nimi pracuje. a sama jadę bez niczego... tak bardzo czekałam na ten obiektyw...
i wciąż idę, a w mojej głowie niebezpiecznie NIC.
zawiesiłam się. usiadłam niespakowana i nie chce mi się dupy podnieść.
staram się myśleć o tym, że jak dojedziemy to położę się nad Dunajem i tak będę leżeć.

środa, 11 lipca 2012

teraz Ja Ty



wypluj mnie już, niech się stanieeeee!!!
niech się stanie i w końcu wszystko załatwimy, spakujemy się i pojedziemy... niech!

poniedziałek, 9 lipca 2012

5 dni

wszystko się pieprzy. już przesunęliśmy wyjazd o pół dnia.
czy namiot przyjdzie na czas?
czy zdążą zrobić klimatyzację?
czy zdążymy wyrobić dowód rejestracyjny?

jakoś mnie to aż tak nie martwi, jakoś nie wierzę jeszcze, że w ogóle jedziemy, chociaż mamy już zarezerwowane noclegi w Nowym Sadzie, Mokrej Gorze i Sarajewie... ^^

odwieczne marzenie... autem przez Bałkany tylko we dwoje ^^

piątek, 6 lipca 2012

uczucie

i choć chory, przeziębiony, z ospą wieczną czy też wietrzną (niewiadomo) błysk w oczach ma ten sam :)
i jak tylko widzę ten błysk to tysiąc myśli przebiega prze moją głowę... że nigdy wcześniej nie czułam się tak cudownie, że nie było mi tak dobrze z drugim człowiekiem, że mam wszystko, że się rozpływam, że chcę go przytulić, pocałować, że chcę trwać w tej chwili, że kocham Kocham KOCHAM! i wiem, że On też kocha :]

a jak ja Go będę kochać, jak się wykuruje przed naszym wyjazdem i nie sprzeda mi tego niewiadomego choróbska do i podczas wyjazdu ;)

tydzień...

czwartek, 5 lipca 2012

"A"

pierwszy dzień po powrocie w biurze PZU.
był już jeden Pan, który rzucił mi na biurko kwit z PZU Życie (ja pitolę, kiedy to się skończy?!), ale to było nic - uśmiechnęłam się z niedowierzaniem, że to się nadal dzieje.
i była Pani Graniczna.

to dwie rzeczy, które mnie wyprowadzają tutaj z równowagi.
P. Graniczna wyciągnęła swojego syna z pracy, aby przyjechał z nią z Namyślina do Dębna, ponieważ znalazła po 3 miesiącach błąd w polisie - MAŁGORZTA ... brak tej jednej literki "A" tak mi podniósł ciśnienie, że już nie muszę sobie kawy robić -_- !

nienawidzę, kiedy ludzie wchodzą od razu z gębą! nie wiadomo o co chodzi, co się stało, ale już lecą pretensje, wyrzuty, wyzywanie mnie. kiedy się spokojnie pytam o co chodzi i kobieta najpierw przez 10min szuka tej polisy, a jej syn dostaje białej gorączki by w końcu ją znaleźć i wytknąć mi "A" w polisie nie mojej, a mojej Mamy... ja nawet przestaję się uśmiechać - zamieniam się od razu w potwora!

jeżdżę do Namyślina, pilnuję terminów, zakładam pieniądze za kobietę, użeram się z nią kiedy nie chce mi otworzyć drzwi mówiąc że dziś nikogo nie przyjmuje, jak przyjedzie do Dębna to odwożę ją autem do Namyślina A ONA DO MNIE Z PYSKIEM O NIE MÓJ BŁĄD I JAKI BŁĄD? "A"

"A" jebem ti sve!!!

poniedziałek, 2 lipca 2012

moja kuća je bez krova

chciałam już wracać bardzo. do K.
i jednocześnie nie chciałam wracać wcale. do H.

wytrzymała 4 dni i zaczęło się.
-wydaje mi się, że Ty w ogóle nie myślisz. życie to nie tylko przyjemności
-trwonisz pieniądze. co robisz z tymi pieniędzmi?
-nie wiesz co robisz, w co się pakujesz
-masz mnie w dupie. zostawiasz mnie.

i kolejne uświadamiania, które i tak nic nie daje
-kolejny wyjazd - zaplanowany od dawna, mogę - jadę. zło, bo to przyjemność.
-nie utrzymujesz mnie! zarabiam sama na siebie i jeszcze się dokładam do domu.
-nie wiem i przekonam się SAMA.
-zostawiam Cię na 1 miesiąc w całym roku (2tyg Macedonia, 4 dni Wenecja, 2 tyg. autem przez Bałkany), a resztę miesięcy kiedy wyjeżdżam to pracuję.

nie jestem już dzieckiem. chcę stworzyć własne życie. zarabiam na siebie. spłacam Twój jebany kredyt. pomogę, ale nie będę pracować dla jebanego PZU!!!

boję się przyszłość z nią. powoli brakuje mi siły i boję się, że nie dam rady. sama się zamyka, stawia bariery. pyta się mnie od kiedy jestem taka mądra i kiedy to niby tak dorosłam??? KURRRRRWA! brak mi słów, witki mi opadają, oczy mam wybałuszone i nie wierzę, że to słyszę. Bo tylko ona ma prawo przeżywać śmierć Taty i wydaje jej się, że tylko ona dźwiga ten krzyż związany z naszym utrzymaniem. i ona haruje, a ja mam tylko przyjemności.

a ja psychicznie już głupieję i rozdarta nie wiem czy robię dobrze, czy źle. wydaje mi się, że mam prawo do własnego życia, ale za chwilę dręczą mnie wyrzuty sumienia, a potem znów myślę, że to tylko manipulacja, a potem znów, że może ona ma rację.
głupieję i po raz pierwszy jestem w sytuacji gdzie mam ochotę usiąść i się rozpłakać, bo nie widzę rezultatów walki.

piątek, 29 czerwca 2012

dom poza światem

home, chociaż jeszcze nie było mnie w domu.

K. wpada na lotnisko z deseczką, na której jest wyryty napis LUDA DEVOJKA!!
powitanie, ściskanie, pocałunki i porwanie.

dzień tylko dla nas. poza światem.