wiele się nauczyłam o śmierci przez ostatni rok. a właściwie ciężko powiedzieć, że o niej samej, ale o tym wszystkim co tu na ziemi z nią począć.
począwszy od tego jak zorganizować pogrzeb, a kończąc na tym jaki wybrać nagrobek.
niedługo zakończy się właśnie ten proces, który zaczął się 30.08.2011 w dniu śmierci Leszka. ostatnia kropka nad "i" - stanie nagrobek.
po długich wyborach, analizach, zachciankach - jest piękny! wyrzeźbione drzewo na płycie nagrobnej. niebanalne, niekiczowate, delikatne, zachwycające arcydzieło pana spoza Dębna, o którym nikt nie słyszał, a niedługo usłyszy.
jak jeździłyśmy po zakładach kamieniarskich w Dębnie to bili się o "Oliwę" - "to mój kumpel ze szkoły był, zrobię mu pomnik z najlepszego kamienia", "to mój kumpel był zrobię mu taki wielki nagrobek jak panu P., z taaaaakim wieeeelkim Chrystusem" O_o ludzie! ratunku!
tak się cieszę, że wykonawca będzie zupełnie jeszcze nieznany dla Dębna i nie będzie mówił, że dla "Oliwy" to taaaaakiego wieeeelkiego Chrystusa zrobił.
i czego dowiedziałam się wczoraj, kiedy wybierałyśmy z Henią litery na nagrobek?
że trzeba zostawić miejsce na płycie na dokucie jej imienia i nazwiska...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz