mój kalendarz znów cały zapisany. dżizas jak ja nie lubię papierków!! ciągle się gubią! zgubiłam dziś NIP firmy. kurna znów cały dom do góry nogami. nie ma. przysięgam, że nie ma.
wróciły do ogarniania rachunki, ZUSy i teraz jeszcze moja własna papirologia. powoli się w tym łapię, choć przeraża mnie to bardzo :/ dobrze, że mój facet to księgowy, no bo przecież nie wybrałam Go tak po prostu z miłości ;)
plan na jutro
- opłacić garaż (na chu. mi ten garaż?)
- wystawić vectrę na sprzedaż
- zanieść wniosek do US
- odebrać fakturę za pieczątkę
- foty dla Łosia c.d.
- portfolio ślubne dla Lidki
- wydrukować rozliczenie dla Mamy
- referat ikony (monastery monastery monastery *_*)
- przetłumaczyć tekst po hiszpańsku
- zrobić plan doktoratu
- foty na bloga
- porządek w papierach
najstraszniejsze jest to, że jak robię wszystko według kolejności "ważne, mniej ważne, jutro" to i tak nie wystarcza mi czasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz