środa, 28 listopada 2012

sprawiedliwość

stoję przy kasie w Biedrze, na taśmę wykładam 3 duże wkłady do zniczy. patrzę na nie jak się poruszają na taśmie. nagle czyjaś ręka kładzie za nimi 3 puszki taniego biedronkowego piwa i w tym samym momencie do moich nozdrzy dociera straaaszny smród... odwracam się mimo woli. żul. wracam wzrokiem na taśmę... wkłady, puszki, wkłady, puszki, smród... gotuję się... kurwa jakie to jest niesprawiedliwe, że taki Leszek musiał umrzeć, a takie śmierdzące żule dalej istnieją na tym świecie -_- !!!

p.s. racja - miałam zły humor jak to pisałam. nie powinno się czegoś takiego pisać, może nawet i myśleć, ale nad myślami często nie panujemy. każdy ma prawo do życia i do jego szanowania, albo nie. przecież jesteśmy wolni. czasem w obliczu różnych wydarzeń staję się bezsilna i prymitywna. tego żula znam i wiem, że sam sobie pieprzy życie, jest też strasznym cwaniakiem i chamem. może gdyby to był ktoś anonimowy, ale znając po części życiorys tego typa ogarnęła mnie złość. też gdybym w tym momencie kupowała chleb, a nie znicze, pewnie ta złość by się nie nasunęła. w przypływie chwili napisałam tego posta, teraz myślę, że nie powinnam. ale skoro też już to się stało nie chcę go wymazywać, jakby to się nie stało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz